Wyświetl pojedynczy post
Chesteroski
Senior Member
 
 
Od: 11.2006
Skąd: inąd

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18
Stary 13.06.2008, 23:29
Widzę że już kibice zwalniają Leo, tego samego którego do tej pory ubustwiali...

Zadaję sobie od niedzieli jedno pytanie. Dlaczego uznano, że drużyna narodowa składająca się głównie z piłkarzy rezerwowych przeciętnych klubów zachodnich, i reprezentująca kraj, którego mistrz od ponad dekady nie grał w LM, a występy pucharowe drużyn ligowych w 90% przypadkach kończą się kompromitacą, zaprezentuje na Euro, imprezie o wiele trudniejszej od Mundialu, poziom pozwalajacy stać się rewelacją tych mistrzostw. Niestety Panowie i Panie, problem nie leży w Beenhakerze i każdy o tym wie, nie ma w Polsce trenera, ktory by ten zespół lepiej przygotował na ten turniej, a śmiem twierdzic że i lepsi zachodni trenerzy, nie wycisneli by wiele więcej z naszych zawodników.

Burzenie, palenie, niszczenie, po co? Tylko po to by ulżyć frustracjom? Ja jednak widziałem w grze naszej drużyny na tym turnieju, jakąś myśl, jakieś założenia, próby rozgrywania kombinacyjnych akcji. Czy do końca to było realizowane, tak jak być powinno? Oczywiście nie, ale czy to znaczy, że trzeba rezygnować z raz obranej drogi i tworzyć wszystko od początku. Czy nie lepiej potraktować tą imprezę jako kolejny etap, i na istniejącym szkielecie (Boruc, Lewandowski, Dudka, Blaszczykowski, Smolarek) budować reprezentację do kolejnych wielkich imprez.

"Beenhaker próbował uczyć polskich piłkarzy grać po holendersku, zamiast pozwolic nam grać to co lubimy, czyli kontratak", to częsta krytyka jaką możemy usłyszec od telewizyjnych ekspertów. A ja się pytam do cholery, po co zatrudnialiśmy Holendra? Żeby nas uczył grać po Polsku, w stylu często słyszanym na ligowych boiskach "wyp*** jak najdalej"? Po mistrzostwach w Korei i Niemczech było mi wstyd za styl jaki drużyna prezentowała. Teraz wstyd mi było tylko przez pierwsze 25 minut meczu z Austrią, uważam że w grze reprezentacji naprawdę jest duży postęp, może nie trzeba zwalniać trenera, a po prostu dokonać koniecznej wymiany pokoleniowej, i pozwolić kontynuować rozpoczętą pracę, Beenhaker zna się na tym, trzeba mu jednak znów zaufać...

Mam nadzieję że po meczu z Chorwacją nie będę musiał się wstydzić, będzie to oznaczało, że głowa Holendra została uratowana i nie będzie potrzeby budowania wszystkiego od zera.
Ostatnio edytowane przez Chesteroski : 13.06.2008 o godz. 23:45.
Nie! Jeszcze trochę! Mamy czas! Bo widzicie
Do stracenia nikt z nas nie ma nic - i tyle!
A więc krzyczmy! Krótką chwilę - całe życie!
Nim znikniemy - głośno krzyczmy krótką chwilę!

Kasperczak trzymaj się!!!
Odpowiedz cytując