|
Przy tym, co właśnie zobaczyłem - sędziowanie w Korei to był sprawnie reżyserowany skandal.
Ok, Howard Webb i spółka zawalili przy bramce Rogera. Był ewidentny spalony. Ale dyktowanie przez ostatnie 6-7 minut urojonych rzutów wolnych, uwieńczone śmiesznym karnym w 92 minucie - tylko po to, by nieudacznicy mogli strzelić gola, to żenada.
Tyle o sędziowaniu, co do samego meczu...
Widzieliśmy dwie najsłabsze drużyny tego turnieju. Zwycięstwo w tym meczu - gdyby zostało dowiezione do końca - zupełnie nie odzwierciedlało by przebiegu meczu.
Pierwsze 25 minut I połowy to najgorsza gra Polaków, jaką pamiętam od dobrych 10 lat. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę przeciwnika z jakim graliśmy. Słabiutcy Austriacy grali z nami w dziada i tylko ich nieudolności - oraz wspaniałemu Borucowi - zawdzięczamy, że po pierwszej połowie nie przegrywaliśmy 3-4 bramkami.
Bramka Biało Czerwonych pięknie oddaje, czym był dla nas ten turniej. Nie dość, że gola nie strzelił właściwie Polak, a Brazylijczyk, to jeszcze ze spalonego. Metrowego. Fakt, Leo tu miał rację. Roger był najlepszym zawodnikiem w naszym zespole. Starał się jak mógł i z pewnością załatwił sobie dobry transfer zagraniczny.
Grą naszych byłem zwyczajnie zażenowany. Ale również i decyzjami Beenhakkera. Na miły Bóg, co robił na boisku Jop - toż to rozbój w biały dzień! Czy Leo nie widział, w jakiej dyspozycji jest ten zawodnik? Zrobił mu tylko krzywdę stawiając na niego w tym meczu.
W drugiej połowie zaczęliśmy dominować - ale tylko dlatego, że słabi Austriacy opadli z sił. No i byli podłamani bramką.
Powiedzmy sobie szczerze. Obie drużyny nie zasłużyły na zwycięstwo. Remis to sprawiedliwy wynik, choć w tą sprawiedliwość nie musiał tam chamsko ingerować sędzia.Cóż, widać dostosował się poziomem do piłkarzy.
Dla mnie ten mecz oznacza koniec mitu Leo Beenhakkera. Nie wiem jak wy, ale ja już zwyczajnie nie wierzę w tego trenera. Ok, zrobił awans. Ale moim zdaniem na Euro gramy gorzej, niż na obu Mundialach. Strach pomyśleć, co by było gdyby Roger Guerrero nie dostał paszportu. Brazylijczyk uchronił nas przed blamażem, jest tylko duży niesmak.
PS. w zasadzie paradoksalnie dobrze się stało, że sędzia nas przekręcił. Przynajmniej Leo ma jakiś punkt zaczepienia do obrony przed atakiem medialnym. A i bardziej zaślepieni kibice będą wspominać, jaka nas spotkała "niesprawiedliwość".
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|