Awe napisał(a):

|
Czyli każda kobieta piłkarza, która poznała go później niż jak grał w okręgówce, a już nie daj Boże w pierwszej lidze, to zwykła lafirynda co leci na pieniądze? Ciekawe podejście.
|
Nie kazda, ale z pewnoscia wiekszy odsetek takich zwiazkow jest opartych na zaufaniu "materialnym" a nie czytsym uczucie w porownaniu np do zawodu kelnera w restauracji

Co do prowincjonalnej Amici - zgadzam sie, ze bl to juz klub pierwszoligowy, i Dario kontrakcik mial. Niekotorzy sa chyba nieopoprawnymi idealistami

Zatem :
Gosia rządzi, bo ona wszystko organizuje. Ja gram w piłkę, przychodzę do domu, bawię się z synkiem i niczym innym się nie zajmuję. Gosia załatwia wszyściutko, podatki-nie podatki, rachunki. O ważniejszych sprawach dyskutujemy, ale ostateczną decyzję podejmuje ona. Imię dla syna wybierał Darek, ale też musiał ograniczyć się do propozycji przedstawionych przez narzeczoną. - Gosia upierała się przy Dariuszu juniorze, ale mnie to imię nie pasowało - opowiada.
Zrodlo - futbol.pl