Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1
Stary 12.06.2008, 07:38
Cóż, wracając do meritum sprawy.

Mecz z Austrią jest dla Leo Beenhakkera spotkaniem o wszystko. Przez cały okres swojej (solidnej) pracy z Biało-Czerwonymi Leo wmawiał nam, że mamy świetnych piłkarzy, tylko brakuje nam wiary w siebie i ciężkiej pracy.

Niektórzy nawet w to uwierzyli, w tym najważniejsze osoby - piłkarze, dzięki czemu zaczęli grać nie na 100, a na 150% swoich umiejętności. Dzięki temu awansowaliśmy na Euro z bardzo silnej grupy, pokonując samą Portugalię. Coś, co przed Leo było absolutnie niemożliwe.

Nikt Leo tego tryumfu nie odbierze. Ale to już przeszłość. Liczy się teraz. Mecz z Niemcami jako kibic reprezentacji świadomie potraktowałem ulgowo - pokonanie Germanów było by większą sensacją, niż wygrana z Portugalczykami. Również wyjście z grupy w moim przekonaniu było by olbrzymim sukcesem.

Ale cel minimum, który stawiam Beenhakkerowi i naszemu zespołowi, to zwycięstwo z Austrią. Nie ma co owijać w bawełnę. Austria jest jednym z najsłabszych gospodarzy wielkiej imprezy (MŚ, Euro, Olimpiada) w historii, zespołem o wiele słabszym od Szwajcarii która już wczoraj odpadła.

Nasi nie są wybitnymi piłkarzami, ale Smolarek, Krzynówek, Lewandowski (moim zdaniem jednak zagra), Żewłakow - to bardzo solidni rzemieślnicy, znający swój fach. Do tego dochodzi wybitny bramkarz (Boruc) oraz błyskotliwy Brazylijczyk Roger, który (nad czym ubolewam) prezentuje umiejętności o klasę lepsze niż każdy zawodnik z pola urodzony w Polsce. Pozostali piłkarze prezentują poziom zbliżony do Austriaków, albo lepszy.

Skoro więc mamy lepszych piłkarzy i lepszego trenera, to musimy być też lepszą drużyną od Austrii. I mamy to pokazać na boisku.

Jakikolwiek inny wynik niż zwycięstwo z Austriakami to dla mnie koniec mitu Beenhakkera. Podobnie jak w dla Janasa porażka z Ekwadorem.

Mój skład:
Boruc
Wasilewski-Żewłakow-Bąk-Wawrzyniak
Dudka-Lewandowski
Łobodziński - Roger- Krzynówek
Smolarek
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo