Cymes napisał(a):

Strasznie podomykane te mecze.
Dla przykładu w zeszłym roku w inauguracyjnej kolejce 1 ligi padło 27 bramek. Na ten moment po pięciu meczach jest tam 19 goli, więc celują nawet w +30. W trakcie sezonu, a zwłaszcza na wiosnę zaczyna to spadać. Widać to gołym okiem nawet scrolując kolejne kolejki, ale jednak to radosne letnie granie jest wyraźnie zauważalne.
Tymczasem tutaj po 5 meczach mamy 8 bramek. Jak nie trafi się gdzieś jakaś ostra strzelanina to będzie gdzieś koło 14-15 na koniec kolejki. Jednym słowem od razu ostra napinka i strach przed wtopą w debiucie, żeby na dzień dobry nie narobić sobie problemów z mentalem.
W pierwszej w całym sezonie padło ponad 70 bramek więcej niż w ESA. Można śmiało powiedzieć, że odpowiedzialne za to były głównie Wisła, Wieczysta i Śląsk. Wieczysta - niezły mecz, jednobramkowa przegrana po SFG. Śląsk - niezły mecz, jednobramkowa przegrana po SFG. Zobaczymy co będzie jutro.
|
To sie może źle zestarzeć, ale na razie mecze nie porażają ani intensywnością, ani specjalnie ogromnymi umiejętnościami zawodników. Mamy zamkniete spotkania, taktyczne szachy i ogolnie mecze na ktorych sie można potwornie wynudzic.
Natomiast pierwsze 2 tygodnie dla większości ekip to de facto ostatni etap przygotowań do sezonu (mowil o tym choćby trener Radomiaka).+ Bylo widać po Lechu i Górniku że oszczędzają sie na puchary...
Będzie tu pole do popisu dla drużyn ktore sie wstrzela w forma od pierwszego spotkania.