Wracając do Urygi - dla większości kibiców jest on słabszą i starszą wersją Biedrzyckiego. Podobne walory, podobne wady - z tymże Wiktor jest jednak deczko szybszy.
Wiele zależy od tego jak my w tym sezonie będziemy grać. Z graniem wysoko zarówno Biedrzycki, jak i tym bardziej Uryga mają spory problem. Dlatego tak sensownie wyglądała para Biedrzycki - Kutwa czy Biedrzycki - Grujcic - do gry wysoko, Biedrzycki (czy Uryga) potrzebują dużo szybszego partnera.
Teraz pytanie jak my w zasadzie zamierzamy grać. Tym razem pewnie częściej będziemy się bronić i grać z kontry niż w 1 lidze, co automatycznie oznacza, że wiele z wad naszych wieżowców zostaje mocno ukrytych. My generalnie mamy fajny potencjał ofensywny pod grę z kontry. Gdy przeciwnicy się bardziej otwierają, my gramy zdecydowanie lepiej.
A co będzie z Gieksą?
Jedno jest pewne.
Będzie płacz Drozda.
Jeśli nie o wynik, to o skład, jeśli nie o skład to o Jopa.
Każdy widzi, że chłop już dawno utonął w oparach absurdu - tylko nie sam zainteresowany.
Jeśli zaś chodzi o moje preferencje mam sentyment do pary Biedrzycki - Kutwa. Pewnie ten cały Pan Kakałko wygryzie młodego. Jeśli jest lepszy od niego to bardzo dobrze, z drugiej strony bardzo szkoda.
W Urygę osobiście nie wierzę, owszem - potrafi grać głową i się ustawić, ale porusza się jak wóz z węglem.
Tak czy siak mam nadzieję, że się pomylę i Uryga zagra jak przekot i wygramy

W przeciwieństwie do ptoka bardziej mi zależy na wynikach drużyny niż tym aby moi ulubieńcy grali pierwsze skrzypce.