Karherop napisał(a):

Problemem Wisły nigdy nie będzie to że będzie gral zawodnik X czy Y. Dopoki jest w kadrze zespolu i o ile jego gra sie broni i osiagamy satysfakcjonujace wyniki.
Czy sam wolalbym aby u Jopa gral Kutwa? - tak.
Czy jakis zawodnik czy to Uryga czy Kutwa ma grać bez względu na formę? - nie.
Czy dla Jopa ważniejsze jest aby osiagac dobre wyniki czy aby dać grać Urydze? Za to pierwsze mozna stracić pracę, więc jest to raczej istotniejsze.
Nie po to mamy obecnie tak rozbudowany sztab, drony, kamery, analize treningow, % wygranych pojedynkow, celnych podań, ilości sprintów, markery zmeczeniowe, gpsy, żeby Jop jednoosobowo zarządzał - ma grać Uryga bo jest kapitanem.
|
Problem w tym że jeżeli gra jeden, to nigdy nie będzie wiadomo jak zagrałby drugi i tyle. Pitolenie, że Jop coś wie czego my nie wiemy to pobożne życzenia.
W zeszłej rundzie Kutwa powąchał plac tylko dlatego że Uryga czy Biedrzycki mieli problemy zdrowotne. I nagle się okazało że jest jeżeli nie lepszy to na tym samym poziomie. I co? Cała teoria typu "Jop wie więcej" wzięła w łeb w najbardziej obnażający sposób.
Wywody, że chłop z pierwszego składu grający słabo dalej powinien grać zamiast tego z ławy, bo Jop coś wie to szczyt debilizmu. Słabo grający zawodnik w pierwszym składzie mówi tylko jedno. Jop źle wybrał, słabo grający zawodnik trzymany uporczywie na boisku to patologia trenera, nic więcej. A nie dowód, że ci których trener na boisko nie wpuszcza są jeszcze słabsi. Kutwa to dobitnie udowodnił.