|
To, że bawię się czasem w "adwokata diabła" nie znaczy, że jestem naiwny, czy że mogę robić za czyjegoś rzecznika. Jakoś od dawna już tak mam, że jak ktoś interpretuje wszystko w "jedyny słuszny sposób" nazywając swoje interpretacje "faktami", to staję w kontrze. Ale jak widzę, że ten ktoś zawsze "wie lepiej" i nic go nie przekona, że "czarne jest czarne, a białe jest białe" to odpuszczam dalszą dyskusję, bo to typowe "gadał dziad do obrazu".
Współwłaściciel, współsponsor
|