stary dziad napisał(a):

Cudak Kwiecień...
Tak, gość, który co roku chciał dawać 15 baniek.
Tak , to cudak, trafne określenie...
Cudakiem by był jakby rzekł- macie tu kasę i róbcie se co chcecie...
Ale on chciał mieć wpływ.
Ooooo, co to to nie...
|
Chłop za kompletnie popieprzone pieniądze stworzył potworka, który zakończył jesień poza miejscami barażowymi. Do tego odwalił cyrk z trenerami, którym zrobił z siebie pośmiewisko na całą Polskę. Za jeszcze bardziej popieprzone pieniądze plus wzięcie Moskala trochę przykrył bardzo złe wrażenie z jesieni robiąc awans przez baraże. Nie zmienia to faktu, że oddanie komuś takiemu decyzyjności za 15 baniek dla mnie nie wygląda na deal stulecia, jak niektórzy próbują to przedstawiać.
Niech się chłop ogarnie z tą Wieczystą i przez sezon czy dwa poprowadzi ją bez takich cyrków jak w zeszłym roku to możemy wrócić do tematu. Nie mam też nic przeciwko, żeby sobie z tą Wieczystą wisiał w obecnym stanie jako ewentualny backup gdyby Królewskiemu powinęła się noga. Choć byłoby zwyczajnie prościej gdyby Wisła z opcji ratunkowej w jego osobie nigdy nie musiała korzystać. Bynajmniej nie ze względu na jakieś moje antypatie do Kwietnia, po prostu oznaczałoby to, że sportowo klub robi odpowiedni wynik i tyle.
Poza tym, bądźmy szczerzy. Osobiście nie wierzę, żeby Kwiecień był kiedykolwiek zainteresowany czymś innym niż pełnia władzy. Całe jego podchody wyglądają na próbę podtrzymania istnienia jego osoby w świadomości społeczności kibicowskiej Wisły. Z drugiej strony Królewski podchodzi do tego zgodnie z zasadą przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów, choć może w tym przypadku bardziej rywala jeszcze bliżej. Na zasadzie chciałem, ale niestety nie wyszło. Pijarowo tak jest po prostu poprawniej. Masturbowanie się tą zabawą w chowanego w wykonaniu obu panów jest bezproduktywne. Przy sterach na chwilę obecną jest Królewski i bez jakiejś grubej wyjebki w jego wykonaniu Kwiecień jedyne co może to cierpliwie czekać w kolejce. Kocha to poczeka. Aczkolwiek istnienie kogoś takiego uważam za pozytywne. Jarek w jakimś tam stopniu musi liczyć się z rzeczywistością i być bardziej pragmatyczny, co zresztą moim zdaniem zwłaszcza na płaszczyźnie sportowej przez ostatni rok/półtora trochę widać.