s1mone napisał(a):

Wolfy: Bo manipulujesz tym co powiedziałem, zarowno w stosunku do Wachowiaka jak i Brody. Wachowiak momentami pokazywał potencjał, np w meczu z Rzeszowem, gdzie o dziwo z Młyńskim we dwóch rozmontowali przeciwnika, niestety w obu przypadkach to był jednorazowy wyskok tzw dzień konia. A za Brodą gardłowałem, tylko dlatego, że jego rywalem był Raton. Gardlowałbym za każdym kto byłby wtedy rywalem Ratona, bo lepszy nawet junior niż klaun co sobie sam bramki wrzuca z regularnoscia karabinu maszynowego. Każdy bramkarz, który ma dwie ręce był dla mnie wybawieniem. Obydwaj zostali zweryfikowani negatywnie całkowicie zasłużenie. Podobnie jak Młyński.
I oczywiście, że przy obecnej pogodzie Polacy ruszają się jak muchy w smole, a Hiszpanie czują się jak u siebie. Oczywiście, że warunki atmosferyczne mają wpływ jako jeden z wielu czynników na obraz gry.
Myślisz że jakbyś zapytał Rodado przy jakiej pogodzie gra mu się najlepiej to szczera odpowiedź brzmiałaby : każdej?
|
Broda był gorszy od Ratona w każdym elemencie piłkarskim. Twoje histeryczne wyzwiska tego nie zmienią. Kamil jest beznadziejny na przedpolu, nie umie grać nogami, wpuszcza piłki po krótkim rogu i rzuca się jak worek ziemniaków. Najgorszy bramkarz od lat. Jego przygoda w Wiśle zakończyła się w sparingu po tym jak popełnił trzy niewymuszone błędy w jednej akcji skutkujące stratą bramki.
Raton był elektryczny, ale takiego paralityka jak Broda to szczerze mówiąc nie pamiętam. Ktoś go chyba porównywał do Buchalika, co było jawną beszczelnością wobec piłkarza który tak długo utrzymał się w Ekstraklasie. Nie wiem kto i dlaczego uznał że może grać na szczeblu centralnym, ale ta decyzja się nie obroniła.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego sekciarstwa jakie prezentujesz w tym temacie. Są statystyki, są nagrania meczy, Broda się kompromitował. Raton był lepszy, bo praktycznie każdy grający bramkarz w pierwszej lidze był wtedy lepszy. Więc jest odwrotnie niż piszesz - Broda był wpychany medialnie nie tylko Rude, ale słabo się to zestarzało.
Wachowiak od początku był beznadziejny w obronie i bezproduktywny w ataku. Nie bez powodu jego kariera ma taką trajektorię jaką ma. To że mu wyszedł jeden mecz to nie powód żeby go wpychać do składu, ani za nim płakać. Jest to zresztą częsta przypadłość, podobnie było z Sukiennickim z którego po jednej (!) kiwce próbowano robić talent. Austryjacy jakoś go jednak wtedy nie kupili...
Co do pogody, to według Ciebie zimno miało sparaliżować naszych Hiszpanów w meczu w którym Duda był najgorszy na boisku. Ale nie ciągnijmy już tego wątku.
Każdy napisał coś głupiego, ale rozkręcanie nagonki na Drozda i robienie z niego oszołoma jest słabe. I tak, wiem że nie tylko Ty to robisz.