MaLk napisał(a):

Krótkofalowo sposób prowadzenia klubu przez obu panów jest wbrew pozorom zbieżny, tzn. polega na wydawaniu pieniędzy ponad to, co klub sam jest w stanie w danych warunkach wygenerować. W tym zakresie różnica jest wyłącznie praktyczna - WK ma pieniądze, żeby tę różnicę pokryć, JK tych pieniędzy (w adekwatnej skali i w adekwatnym terminie) nie ma, więc leci na kredycie kupieckim.
Ale długofalowo, gdybym miał już wybierać tylko między jednym a drugim, to mimo wszystko wizja JK przekonuje mnie bardziej, bo jednak jest tam jakiś element organicznego rozwoju klubu, budowania trwałych struktur i podążania z duchem czasu, nawet jeśli momentami przybierało to komiczne formy dziurawych algorytmów czy data-driven full wypas deklarowanej nowoczesności bez płacenia za jedzenie dla dzieciaków.
|
Ta wypowiedź jest szczerze mówiąc szokująca (o ile nie jest żartem). Z drugiej strony tłumaczy powszechną linię narracyjną naszej społeczności (w social mediach) mówiącą o dobrym, rozwijającym klub prezesie Królewskim i bezsensownie przepalającym kasę Wojciechu Kwietniu. Jeśli jeden z najbardziej biegłych w biznesie i finansach użytkownik tego forum potrafi napisać takie podsumowanie to skąd ludzie o mniejszym wykształceniu i doświadczeniu mają czerpać rozsądne argumenty?
Tymczasem rzeczywistość jest brutalnie inna.
Deklaracje:
Jarosław Królewski twierdzi, że buduje niezależny finansowo klub na mocnych fundamentach. Klub w którym przychody mają pokrywać koszty, a szerokie działania biznesowe dawać bezpieczeństwo płynnościowe.
Wojciech Kwiecień twierdzi, że piłka nożna to hobby dla bogatych i mogą się w nią bawić tylko ludzie majętni bo struktura tego biznesu nie pozwala na nim stabilnie zarabiać.
Realne działania:
Obydwaj Panowie wydają znacząco więcej pieniędzy niż zarabiają. Wojciech Kwiecień po prostu wydaje ile uważa za stosowne, Jarosław Królewski bez względu na poziom przychodów koszty zawsze ma o kilkanaście milionów w skali roku wyższe. Ten permanentny deficyt to jedyne co obydwu Panów łączy.
Efekty:
Jarosław Królewski zadłuża Wisłę Kraków w tempie wyższym (nominalnie) niż miało to miejsce za czasów Bogusława Cupiała, choć ten ostatni zdobywał seriami mistrzostwa, a ten pierwszy pobił rekord przebywania na drugim poziomie rozgrywek i zajął najniższe miejsce w historii klubu. Dodatkowo pan Cupiał zadłużał klub względem siebie, a pan Królewski zadluża go względem podmiotów zewnętrznych (z jednej strony wzrost zewnętrznego zadłużenia w ostatnich trzech sezonach, z drugiej fakt, potwierdzony jego wypowiedziami, że środki na swoje pożyczki też pozyskuje pożyczając).
Wojciech Kwiecień na bieżąco pokrywa pełen deficyt Wieczystej i nie zadłużył klubu nawet na złotówkę, dokonując przy okazji inwestycji w stadion i okolice (z perspektywy Wisły nieistotne, z perspektywy Wieczystej takie jakich tam od dziesięcioleci nie widziano).
Jak można napisać takie podsumowanie jak zacytowane powyżej? To jest podsumowanie co najwyżej dotyczące zapowiedzi. A przecież obserwujemy prezesa Królewskiego od wielu lat (w tym ponad trzy lata zarządzającego samodzielnie klubem) i osoby z pewnym biznesowym wyczuciem powinny się kierować jednak faktami a nie deklaracjami, które te fakty brutalnie weryfikują.
PS. Nie jestem fanem stylu zarządzania Wojciecha Kwietnia (czy wcześniej Bogusława Cupiała). Uważam, że ich środki można by znacznie lepiej wykorzystać, a klub po wydaniu takiej fortuny powinien być hegemonem w kraju na dziesięciolecia. Ale przy całym tym negatywnym odczuciu nie mogę jednak bez refleksji czytać wypowiedzi, które robią z logiki panią lekkich obyczajów.