wolfy napisał(a):

|
To co napisałeś jest tak głupie, że aż postanowiłem zabrać głos, bo jest akurat zupełnie odwrotnie niż napisałeś - to od kogo i na co dostałeś pieniądze ma gigantyczne znaczenie. Pomijam, że w czwartym zdaniu sam sobie zaprzeczasz (to nie ma żadnych ograniczeń, czy są?), ale wydawanie pieniędzy publicznych jest regulowane prawnie.
|
Ponieważ sie odezwałeś to odpowiem. Pewnie moja odpowiedź będzie "głupia" ale co mi tam...
Z punktu widzenia tego co dostaje pieniądze nie ma żadnego znaczenia skąd one są.
Mam pieniądze i jest mi lżej niż bym tych pieniędzy nie miał.
W żadnym wypadku nie zaprzeczam też sobie. Po prostu wskazuję, że takie ograniczenia mogą być lub nie. Bo osoba/podmiot, która daje mi pieniądze może zastrzec sobie na co mam je wydać ( czyli jest jakieś ograniczenie) lub mówi -wydaj na co chcesz ( wtedy nie ma żadnych ograniczeń)
Przykład praktyczny:
Chcę sobie wymienić w domu żródlo ciepła.
Mogę iść do sklepu i kupić np. nowy kocioł.
Wydam jakąs kasę.
Ale mogę kupić też to z dotacją w ramach programu "czyste powietrze".
I wtedy jakąś część ceny dostaję z programu a resztę dopłacam ze swoich.
Czyli w sumie mam kasy więcej.
Ograniczenie?
To co dostanę z tego programu nie mogę wydać, powiedzmy, na remont ogrodzenia.
wolfy napisał(a):

|
Ewidetnie nie rozumiesz różnicy między prywatnymi środkami (których źródło TEŻ MA GIGANTYCZNE ZNACZENIE), a takimi trafiającymi do spółki. To raz.
|
Tu nie chcę spekulować.
Doprecyzuj o co ci chodzi.
wolfy napisał(a):

Dwa - obowiązują przepisy dotyczące uczciwej konkurencji oraz ograniczające dotacje publiczne do prywatnych spółek. Zarówno polskie jak i UE. Są rozmaite obejścia stosowane przez jednostki samorządowe, ale nie oznacza to że są one zgodne z prawem.
To jakie byłoby rozstrzygnięcie na drodze sądowej to osobny temat, ale absolutnym kretynizmem jest twierdzenie że Śląsk może sobie robić co chce z pieniędzmi publicznymi, zwłaszcza w przypadku gdy wątpliwe prawnie są w ogóle tego typu dotacje. To że trafiły one do ich budżetu nie wymazuje ich pochodzenia, ponieważ trafiły one na podstawie jakiejś umowy. Nie wiadomo zresztą na ile zgodnej z prawem.
|
To klasyczne, naiwno- idealistyczne spojrzenie.
Tak, coś jest na pewno "niemoralne" albo co najmniej niezgodne z prawem.
Tylko że ja jestem praktykiem.
Nikt w Polsce, do tej pory, w jakikolwiek sposób nie zakwestionował prawnie takich praktyk.
Można wyliczać kluby które korzystają z pieniędzy samorządowych- śląsk, Piast, Zabrze, Plock, Lechia, Katowice itd.
Naprawdę uważasz, że ktoś tam bada to , że dotacja miała iść na koszulki dla juniorów a faktycznie poszla na kontrakt jakiegoś czechosłowaka?
Daj przykład jakiegoś klubu piłkarskiego.
Próbujesz wzniecić wzmożenie moralne że to jest złe.
Może i jest ale...
Fakty są takie, że nikogo ( prawnie) to nie wzrusza a takie praktyki są na porządku dziennym.
wolfy napisał(a):

|
Wydaje mi się że nie powinieneś wypowiadać się w kwestiach ekonomicznych, a już na pewno nie tak autorytatywnie. Kiedyś piłkarze nie mogli zmienić klubu bez zgody poprzedniego, aż okazało się to niezgodne z przepisami UE i weszło w życie prawo Bosmana. To że u nas patologia "klubów miejskich" trwa od dekad nie oznacza, że nie ma żadnych podstaw prawnych żeby się za to zabrać.
|
Ja się nie wypowiadam autorytatywnie tylko analizuję i pokazuję fakty.
One są takie a nie inne.
Czy takie praktyki za, przykładowo, 10 lat będą zabronione?
Byc może.
Ale my dyskutujemy o tym co jest "tu i teraz"
I na koniec.
Rozumiem, że z tego powodu Wisla (Królewski) ma gorszą sytuację niż taki ślunsk.
Tylko, że takie warunki gry były znane Krolewskiemu i nie ma co teraz narzekać tylko dzialać.
Nawet będę mu kibicował jak odważy sie zrobić przemyślaną imbę w tym temacie.
Zobaczymy czy tak się stanie...
Podsumumowując- Na dziś to ja rozmawiam o faktach a Ty o marzenaich.