crux.a napisał(a):

|
Dysput teologicznych tu jeszcze nie mieliśmy. Ale skoro Revolver pyta, który bóg, to proponuję misteckiego boga deszczu Zahuja (pozwoliłem sobie spolszczyć jego imię). Wątpię, by ktoś miał mocniejszego kandydata.
|
Może Zahuj jest rzeczywiście mocny, ale jak (nie nie daj "boże"!- znowu pytanie który) będziesz się kiedyś topił, to tylko Poseidon Ci pomoże.
P.S. Właśnie głównym narzędziem apologetów jest próba interpretacji - "to tylko metafora", "czytasz to zbyt płytko", "tam przecież była figura retoryczna", etc. Zawsze musi nastąpić jakaś karkołomna akrobatyka, żeby próbować ukryć cały bezsens.