|
Pamietacie jak byliscie dziecmi i bawiliscie sie w przdszkolu w gluchy telefon? Pierwsza osoba mowila jakies zdanie i podawala dalej do lancuszka dzieci a na koncu wychodzilo cos zupelnie innego, jedynie luzno zwiazane z tym pierwszym zdaniem.
No to teraz sobie wyobrazcie, ze jest jedna osoba, ktora cos tam uslyszala z drugiej reki, podala do kolejnej osoby a ta do kolejnej i ta osoba powiedziala dziennikarzowi, ktory to opublikowal.
Kazda z osob w lancuszku mogla sobie zinterprwetowac ustalenia troszeczke inaczej, kazda kolejna osoba w lancuszku uzyla troche innych slow, kazda osoba w lancuszku opowiedziala o tym troszeczke inaczej.
My tutaj teraz dyskutujemy o wynikach tych gluchych telefonow tak jakby dziennikarze, ktorzy to opublikowali mieli przed soba umowe inwestycyjna i przepisywali z niej punkty.
Nie. Kazdy dziennikarz stara sie jak najszybciej podac newsa, nie weryfikuje u kilku zrodel, nie ma wgladu w ustalenia.
To co czytamy to jest jest zapewne luzno zwiazane z tym co faktycznie bylo dyskutowane, o ile w ogole cos bylo.
|