|
Wisła w ekstraklasie, przy dowolnym właścicielu, ma naturalny przychód na poziomie minimum 50 baniek.
To przychody od kibiców, sponsoring i reklama oraz Canal+.
Zrównoważona i samowystarczalna Wisła za Królewskiego?
Niestety ale jest to zwyczajna nieprawda.
Właśnie brak korelacji między przychodami a kosztami spowodowało, że za cztery lata w pierwszej lidze powstał nowy dług na poziomie 55-60 mln.
Część tej dziury budżetowej ( ok.50%) pokrył Królewski, poprzez pożyczki.
Ostatnia pożyczka miała miejsce teraz.
Sytuacja płynnościowa została trochę podpudrowana ale jest to działanie krótkoterminowe.
Obecnie, dla dalszego sensownego rozwoju klubu, potrzebny jest zastrzyk żywej gotówki.
Ten zastrzyk musi przyjść z zewnątrz bo dotychczasowi właściciele jej nie dadzą.
I to niezależnie, czy przyczyną jest to, że kasy nie mają czy też, że nie chcą więcej dokładać.
Pozyskanie tej kwoty możliwe jest z co najmniej dwóch źródeł.
Pierwsza opcja to WK. On kasę ma, poza tym jest kibicem Wisły.
Natomiast to będzie trudne.
Wymagałoby poskromienia ego przez obu panów oraz ustalenia zasad współpracy.
Sytuacja jest dynamiczna więc nawet nie próbuję określić prawdopodobięństwa sukcesu.
Druga opcja to fundusz holenderski.
Dla mnie ten wybór wręcz nie do przyjęcia.
Oddanie klubu jakiejś korporacji o niejasnych celach to ogromne ryzyko.
Ale Królewski może nie mieć wyjścia.
|