FraMat napisał(a):

Duda w obecnym etapie swojego piłkarskiego rozwoju bardziej nadaje się na 10 czyli zawodnika pomocy zaraz za napastnikiem w otoczeniu szarpiącego bulteriera typu Igbekeme, czy wcześniej Llonch czyli zawodnika nr 6 i biegającego od własnego pola karnego do pola karnego rywala typowego "konia" czyli zawodnika nr 8 w stylu Carbo.
Tak był ustawiony z Puszczą i było OK.
W meczu ze Stalą wyglądało na to, że na 10 zagrał teoretycznie Julius choć schodził często na skrzydło, a w środku miał wymieniać się z Dudą, co niestety nie zagrało i Duda był kompletnie zagubiony.
Oczywiście, w związku z tym Kacper odnotował kiepski występ.
Dodatkowo przez cała pierwszą połowę praktycznie nikt z przodu nie wykazał się żadną inicjatywą.
Zgodnie ze słowami Kasperczaka, gdy Kacper był przy piłce "wszyscy stali i czekali nie wiadomo na co", co zamykało możliwość uruchamiania szybkiej gry przez pomocnika. A że i Julius miał słabszy dzień to wyszło jak wyszło.
Ośmielę się zasugerować, (wkładając kij w mrowisko), ze gdyby Zieliński w swojej drużynie nie miał wychodzących na pozycje, czy dających znak wychodzenia na pozycje kolegów też by niewiele wypracował i mówiono by, że snuł się przez cały mecz.
|
Czyli winni gównianego występu Dudy są:
- Erthaler
- reszta drużyny.
Niewinny jest oczywiście sam zainteresowany.
Wpychanie na 10-tkę leszcza bez strzału i dobrego podania nie może się udać, były próby.
Wniosek jest prosty - dla Dudy nie ma w Wiśle dobrej pozycji, poza siedzącą. Jest to zawodnik ograniczony pilkarsko, którego drastyczne braki w różnych elementach sprawiają że na żadnej pozycji się nie sprawdza.
Nie może być defensywnym pomocnikiem, nie może być rozgrywającym i nie może być czymś pomiędzy.
Logiczny wniosek - nie powinien grać.