|
Czyżby hierarchia pana Jopa się zupełnie wyp...liła. Ciekawe, czy będzie miał jesccze czelnośc o niej gadać na konferencjach? Trzymał tego Kutwę miesiącami w schowku na miotły. Nic dziwnego, że po takim czasie Mariusz na początku po powrocie do składu grał słabiej. Cała ta hierarchia szatniowa (bo raczej nie boiskowa) była po to, by odstawić paru gości, żeby ludzie sami się nie przekonali jak jest. Omić nie zagrał nic wielkiego, ale mnie w ogóle nie dziwi po tych jego paruminutowych wejściach. Niech Jop uważa, bo takie przywiązanie do hierarchi (swoiście rozumianej) źle się skończyło dla Sobolewskiego.
|