|
Jeszcze raz:
- Jop domyślał się z pewnością, że w pierwszej połowie meczy z Ruchem skądinąd dobry, a nawet bardzo dobry w momentach naszej gry ofensywnej, gdy rywal cię trochę wycofuje, Lelieveld, może sobie nie poradzić w defensywie po prawej stronie Ruchu, a za to postawiony tym Krzyżanowski, będzie dobrze realizował zadania obronne i ewentualnie da coś w kontrataku bez konieczności małej gry z Bozicem.
- Gdy sytuacja się zmieniła po straconym golu i zmianie ustawienia rywala na początku drugiej połowy wprowadził Lelievelda, który nie musiał tyle bronić, a mógł skoncentrować się na robieniu wraz z Bozicem przewagi z przodu po naszej lewej stronie.
Wydaje się, że gdybyśmy to my jakimś cudem prowadzili na początku Krzyżanowski by został na boisku, gdyby jeszcze miał siły.
Natomiast obecność Lelievelda w pierwszej połowie, kiedy chorzowianie dużo szybciej biegali, mogłaby skutkować większym prowadzeniem Ruchu i wtedy już żadna zmiana w niczym by nie pomogła.
Co do mieszania z błotem Carbo, to nic takiego nie miało miejsca.
Wydaje się, że Jop po prostu opisał sytuację wyjaśniając przyczyny niekorzystania z usług Hiszpana.
Mogło to pomóc Carbo w mobilizacji, prawda?
Poza tym przy założeniu, że Ruch będzie dominował w środku pola postanowił dać tam Carbo jako trochę wyższego piłkarza, żeby "piłki nie latały mu ponad głową", co i tak przyniosło średni efekt - Carbo też popełniał błędy i nie pomógł w zdominowaniu środka pola. Piłkarze Ruchu i tak robili tam, co chcieli.
Dopiero wprowadzenie w drugiej połowie Igbekeme i jego ruchliwość, szybki doskok i siła sprawiły, że to Wisła zaczęła więcej zarządzać środkiem pola.
Tak więc moim zdaniem Jop miał to od początku dobrze przeanalizowane i z tego, czym dysponował wyrzeźbił skład skrojony pod potrzebę dnia.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|