Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#111
Stary 12.04.2026, 18:25
Jeden wielki, gigantyczny chaos od pierwszej minuty.

Pasywność, niedokładność, brak pomysłu na grę - i tego nie można tłumaczyć wyłącznie brakiem kontuzjowanych. To było coś głębszego. Drużyna wyglądała jakby nie wiedziała, po co wyszła na boisko.

Zaczęło się od tego co przerabialiśmy już wielokrotnie - nieudolne i ściągające tylko problemy wyprowadzanie piłki krótkimi podaniami z własnego pola karnego. Rywale mogli strzelić trzy bramki w pierwszych minutach po koszmarnych błędach indywidualnych i straconej piłce przy własnej szesnastce. Trzy. Że skończyło się tylko jedną straconą to łaska losu, nie nasza zasługa.

Jop kolejny raz nie potrafił zaproponować taktyki dostosowanej do rywala. Polonia gra agresywnie, wymusza błędy pressingiem, szuka walki ciałem - a nasz trener wystawił skład bez ludzi zdolnych do bezpośredniej walki fizycznej w drugiej linii i ataku. Nie dał piłkarzy, którzy wygrywają górne piłki i utrzymują się przy niej pod naporem. Sam sobie ograniczył możliwości grania w jakikolwiek inny sposób niż ten, który nie działał. A potem siedział przy linii i się przyglądał.

Gra bez piłki? Tragedia. Doskok wolny, reakcje opóźnione. Wisła momentami grała zupełnie na stojąco. Brakowało ruchu, zmiany pozycji, wychodzenia na wolne pole. Zero dynamiki. Drużyna wyglądała jakby ją z nóg ścięło, a to nie jest kwestia zmęczenia - to jest kwestia nastawienia i przygotowania.

Jedynym jasnym punktem był Bozić. Najlepszy na boisku, próbował indywidualnymi zrywami zmienić obraz gry i uratował nam punkt piękną indywidualną akcją. Dopóki miał wsparcie Lelievelda po lewej stronie - to skrzydło potrafiło stworzyć zagrożenie. Przynajmniej raz na jakiś czas była tam jakaś gra kombinacyjna, mała gra, generująca możliwości do dośrodkowań i szybszego rozgrywania piłki. W momencie, w którym Holender zszedł z boiska i pojawił się Krzyżanowski - nawet tego zabrakło.

Tak, Lelieveld zagrał słabo w defensywie. Ale słabo zagrała cała linia obrony, więc trudno go tu wyróżniać negatywnie. Nawet Giger - nasz najpewniejszy punkt tej formacji wiosną, najsolidniejszy obrońca - był jakiś ospały, zupełnie nie był sobą. Dawał się ogrywać, źle reagował. Do tego fatalnie współpracowali ze sobą stoperzy i boki formacji. Kutwa swoimi niechlujnymi podaniami prowokował dodatkowe zagrożenie, Colley potrafił skiksować w najmniej odpowiednim momencie. Słabego występu Szweda nie zaciera nawet nieuznana bramka z drugiej połowy.

Najgorzej ze wszystkich wypadł Igbekeme. Bardzo zły w rozgrywaniu, nieskuteczny w asekuracji, ogromne błędy w reakcjach i poszczególnych zagraniach. Ponosi główną winę przy straconym golu - w ciągu minuty trzykrotnie przyczynił się do koszmarnego rozwoju wydarzeń pod naszą bramką. Trzy błędy w jednej akcji. Po takim występie w kolejnym meczu powinien usiąść na ławce, bez dyskusji.

Duda nieco lepiej niż w ostatnich spotkaniach, ale to "nieco lepiej" w wykonaniu Dudy to nadal za mało. Jak zwykle zero dobrych strzałów z dystansu, rozgrywanie piłki bez dynamiki i nieszablonowych rozwiązań. Aktywny w odbiorze - i tyle. To za mało na środek pola drużyny, która chce grać dobrze jakościowo.

Kuziemka dalej jest pod formą. Kolejny mecz, w którym jest dalekim cieniem siebie z rundy jesiennej. Ertlthaler generalnie słabiutko - nie dawał prostopadłych podań, nie proponował nieszablonowych rozwiązań, nie dostarczał jakości. Duarte też nie dawał rady. Nie wygrywał pojedynków indywidualnych, nie utrzymywał się przy piłce, nie dochodził do główek. Nawet jak miał sytuacje strzeleckie - poza jedną z nieuznanych bramek niewiele z tego wynikało.

Reakcje Jopa w postaci zmian? Kolejny raz chybione. Nikaj potwierdził, że jest jeszcze gorszą opcją w ataku niż Duarte - poza próbami przepchania rywala w paru sytuacjach nie pokazał kompletnie nic. Nic drużynie nie dał. Krzyżanowski nie wniósł nic do ofensywy, za to jeszcze bardziej pogorszył jakość operowania piłką na lewym skrzydle. Natomiast Omić tradycyjnie dostał zaledwie kilkadziesiąt sekund w końcówce - co przy tak fatalnie funkcjonującym środku drugiej linii jest jednak małym skandalem. Masz piłkarza, który mógłby wnieść coś do rozgrywania, a dajesz mu minutę. Kolejny kamyczek do ogródka Jopa i jego "hierarchii", którą stawia wyżej niż potrzeby drużyny na boisku.

Pozytywnie można ocenić Letkiewicza, który niczego w bramce nie zawalił. Tyle.

Proste przesłanie po Bytomiu: bez Angela Rodado do końca sezonu będzie niezwykle ciężko o jakiekolwiek punkty. Drużyna pozbawiona jego wsparcia funkcjonuje o wiele gorzej - gra się nie klei, brakuje punktu odniesienia w ataku, brakuje kogoś kto potrafi zamienić półsytuację w gola. Kutwa i Colley kolejny raz nie wykorzystują swoich szans żeby się pokazać i wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Trwa regres formy większości piłkarzy i na tę chwilę nie widać kiedy się to odwróci.

Awans niestety jeszcze nie jest pewny. Zwłaszcza z taką grą.

P.S. Nasz styl gry jest wymagający fizycznie i taktycznie. Jak piłkarze nie biegają na wysokiej intensywności i nie myślą na boisku - to wygląda tak jak dzisiaj. Jop powinien to wiedzieć lepiej niż ktokolwiek. Problem w tym że raczej wie, ale nie potrafi skutecznie zareagować...
Ostatnio edytowane przez Markus : 12.04.2026 o godz. 20:43.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując