Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#89
Stary 21.03.2026, 17:16
Odra Opole - Wisła Kraków 1:1. Dwa stracone punkty.

Nie ma co owijać w bawełnę: Wisła straciła w Opolu dwa punkty po jednym z najsłabszych jakościowo meczów w tej rundzie. To było 90 minut, w których praktycznie nic nie funkcjonowało. Brakowało dynamiki, brakowało pazerności, brakowało dokładności w podaniach, dobrych decyzji i jakiejkolwiek widocznej współpracy między formacjami. Drużyna wyglądała momentami tak, jakby grała ze sobą pierwszy raz w życiu.

Dodatkowym ciosem były dwie szybkie kontuzje, które zaburzyły plan gry już na samym początku. Można się domyślać, że zamysł wyglądał podobnie jak w meczu z Miedzią - długie zagrania górą na głowę Sancheza, wykorzystanie jego atutów w powietrzu i grę na drugie piłki. Tyle że błyskawiczne zejście Jordiego z boiska sprawiło, iż ten wariant umarł w zarodku. A nowego Jop nie wymyślił lub nie miał w zanadrzu. Wisła od tego momentu kompletnie się pogubiła i jedyne, na co było ją stać, to indywidualne zrywy poszczególnych zawodników. Żadnego spójnego pomysłu, żadnej korekty, żadnej reakcji ze strony sztabu.

Pozytywne wyjątki na tle marazmu

Jednym z niewielu jasnych punktów tego wieczoru był strzelec bramki - Božić. Potwierdził to co wielokrotnie pisałem, że drzemią w nim naprawdę duże możliwości i umiejętności, których pokazanie wymaga jedynie większego ogrania. I co? I właśnie to widzieliśmy. Kilka razy ładnie szarpnął skrzydłem, potrafił zwieść rywali, stworzył realne zagrożenie i w końcu wpisał się na listę strzelców. Bozić to zawodnik, który przy regularnej grze jest w stanie dawać tej drużynie coś, czego od dawna desperacko potrzebuje - jakość, drybling i groźbę na skrzydle. Czy to naprawdę jest takie trudne do zauważenia z ławki trenerskiej?

Tradycyjnie dobrze spisał się Giger, który jak zwykle najlepiej radził sobie w defensywie, wygrywał pojedynki i czytał grę. A do tego inteligentnie próbował pomagać w ofensywie, co przy tej ogólnej biedzie było jak kropla wody na pustyni. Na plus również Letkiewicz, który tym razem parę razy zachował się bardzo dobrze między słupkami i uratował zespół od porażki. I wreszcie Lelieveld, który jak zwykle spokojnie i sensownie wyprowadzał piłki, nie prowokując przy tym strat. Konsekwentnie potwierdza, że jest zawodnikiem, na którym można polegać.

I to właściwie tyle, jeśli chodzi o pozytywy. Reszta to jeden wielki rozczarowujący krajobraz.

Środek pola - serce problemu

Do braku zwycięstwa w największym stopniu przyczynił się fatalnie funkcjonujący środek pola, który nie kreował gry, spowalniał akcje i nie dawał prostopadłych podań.

Celował w tym zwłaszcza Duda, który w Opolu prezentował się katastrofalnie. W kreacji praktycznie nie istniał, miał prawie wyłącznie złe wybory, podania kierował tam, gdzie nie trzeba, a szybkość decyzji wyglądała jak w zwolnionym tempie. W obronie i kryciu też się nie popisał - przy straconej bramce to właśnie on odpowiadał za pilnowanie strzelającego rywala. W takiej dyspozycji w ogóle nie powinien był wychodzić na murawę.

Bardzo niewiele wnosił także Julius, który nie zapisał się niczym naprawdę wartościowym. Nawet dośrodkowania z rzutów rożnych, które są jednym z jego firmowych elementów, zwykle nie tworzyły dużego zagrożenia. Był na boisku, ale wnosił bardzo niewiele.

Do tego w bardzo złej dyspozycji był Angel Rodado, który praktycznie nie istniał. Fatalnie się ustawiał, często wychodził z poza pola karnego zamiast jak przystało na napastnika tam przede wszystkim szukać szans, nie oddawał strzałów poza jednym. Wisła dziś nie miała napastnika, bo ten, którego miała, w Opolu był duchem.

No i oczywiście Duarte. Fred był aktywny, sporo biegał - to mu trzeba oddać. Problem w tym, że jak zwykle robił to przeważnie bezmyślnie i bez większego efektu. Nie zapamiętałem ani jednej naprawdę udanej jego akcji w tym meczu. Energia bez jakości i pomysłu to za mało, żeby grać w Wiśle na pozycji, która ma decydować o stwarzaniu przewag.

Trener Jop - za dużo zagubienia

Wszystko to było pokłosiem nietrafionych decyzji trenera Jopa, który w Opolu się pogubił. To był mecz, w którym widać było, że sztab nie panował nad sytuacją od pierwszej do ostatniej minuty.

Zacznijmy od ustawienia. To Jop zdecydował o takim, a nie innym składzie środka pola, w którym mieliśmy trzech bardzo niskich zawodników. W meczu, w którym od początku było widać, że Odra będzie walczyć fizycznie i rywalizować w powietrzu, taki dobór personalny to był strzał w kolano.

To Jop znów uparł się, by stawiać na Freda, który znów nie dał drużynie tego, czego ona potrzebowała. Ile jeszcze razy musi się to powtórzyć, zanim wyciągnięte zostaną wnioski? Ta ślepa wiara w Duarte zaczyna wyglądać jak jakieś prywatne uzależnienie trenera prowadzone kosztem wyników zespołu.

To Jop nie był w stanie wprowadzić żadnych korekt taktycznych do gry Wisły, ani w pierwszej, ani w drugiej połowie. Drużyna grała źle, widział to każdy na trybunach i przed telewizorami, a z ławki - cisza. Zero reakcji, zero korekt, zero pomysłów, zero wnoszących coś decyzji. Dopiero pod sam koniec meczu zareagował sytuacyjnie, zmieniając pracującego na czerwoną kartkę Biedrzyckiego. Symbolem całego tego pogubienia było wpuszczenie Krzyżanowskiego na prawą pomoc, na której był kompletnie zagubiony i bezwartościowy. Krzyżanowski na prawej pomocy. Ktoś to wymyślił na poważnie?

Co dalej?

Bardzo chciałbym, aby wreszcie z pewnych błędów zostały wyciągnięte wnioski. W kolejnym meczu oczekuję innego ustawienia środka pola - takiego, które da drużynie więcej wzrostu, dynamiki i umiejętności kreowania gry. Duet cofniętych Duda-Igbekeme znów nie dał rady. Mam nadzieję, że Božić w końcu zacznie wychodzić w podstawowym składzie, bo na to ewidentnie zasługuje i bo trzymanie go na ławce to po prostu marnowanie potencjału, który Wisła ma na wyciągnięcie ręki.

I mam wrażenie, że najwyższy czas, aby zacząć intensywniej korzystać z drugiego Austriaka - Omica. To zawodnik, który w przeszłości wielokrotnie pokazywał w innych klubach, że potrafi grać na poziomie, jakiego ta drużyna potrzebuje. Dlatego został tu sprowadzony. Dlatego klub długo o niego zabiegał. Pora, żeby wreszcie regularnie grał i mógł pokazać swoje walory po okresie długiej aklimatyzacji. Kiedy on ma dojść do formy skoro cały czas siedzi na ławce?

Remis 1:1 z Odrą Opole to jest kolejny sygnał ostrzegawczy. W tej rundzie wiosennej gra Wisły cały czas nie wygląda dobrze i znacznie gorzej niż powinna. Zostały popełnione błędy i coś cały czas nie działa. Trzeba wyciągać z nich wnioski, a nie udawać, że Jop błędów nie popełnia.
Ostatnio edytowane przez Markus : 21.03.2026 o godz. 18:10.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując