Cymes napisał(a):

Ten sam, który spowodował, że przy lichym 2-1 cofnęła się Miedź. Mecz ma swoje fazy narzuconej przez drużyny intensywności, która ma zostać udokumentowana bramkami kiedy podkręcisz tempo, ale wiąże się z wysiłkiem którego nie jesteś w stanie utrzymać przez 90min. Zwłaszcza jak grasz z rzeźnikami, którzy kopią co popadnie. Bramkę strzeliliśmy w 8' odpuściliśmy koło 35'. Jeśli mimo utrzymania intensywności gry nie byliśmy w stanie udokumentować tego drugą to wprost przeciwnie już bardziej przyjebałbym się do tego, że nie stanęliśmy niżej od razu po 1-0, ale to już rozważania z gatunku analiza wsteczna zawsze skuteczna.
Dla mnie nic, ale mieliśmy tutaj trenerów, dla których wydawało się to czarną magią, więc doceniam w tym względzie obecny sztab.
|
To nie żadne fazy decydują tylko intencje zespołu wynikające najczęściej z założeń dyktowanych przez trenera.
Z rzeźnikami łatwiej jest kiedy masz piłkę twarzą do ich bramki bo widzisz kiedy któryś próbuje rąbać po kościach.
Stanięcie niżej jak to określasz, powoduje że częściej piłkę dostajesz z rąbiącym za plecami i nie wiesz czy bardziej martwić się o piłkę czy o własne nogi. Ile to już razy byliśmy w ten sposób załatwiani przy udziale popieprzonych sędziów.
Metoda na ten mecz to trzymać rzeźników za ryj od początku do końca nawet gdyby to 1:0 cały czas się utrzymywało i w razie czego samemu rąbać po kiściach od tyłu tak jak oni robili prawie całą drugą połowę. A jak braknie siły to robić zmiany, a nie grać bez zmian do 70 minuty.
Taktyka stanięcia niżej prawie kosztowała nas przegraną. A rzeźnikom pozwoliła grać tak jak planowali od początku. Czyli wychodzić wysoko i ciąć równo z trawą. A nuż sędzia nie gwizdnie i będzie okazja.