Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#56
Stary 14.03.2026, 08:30
Trzy punkty. Po tygodniach remisowej szarości wreszcie pełna pula. I to w jakim stylu - bo kto normalny prowadzi 1:0, przegrywa 1:2, a potem w końcówce wyrywa zwycięstwo 3:2? Wisła Kraków, klub, który swoim kibicom funduje więcej zwrotów akcji niż polska polityka w roku wyborczym.

Ale po kolei, bo ten mecz zasługuje na rozbór na czynniki pierwsze.

Pierwsze pół godziny - tak to powinno wyglądać

Przez pierwsze 30-35 minut Wisła grała dokładnie tak, jak powinna grać drużyna z ośmioma punktami przewagi nad wiceliderem. Wysoki pressing, szybkie odbiory, dynamiczne przejścia. Miedź nie mogła złapać oddechu. Rodado otworzył wynik już w 8. minucie - efektownym strzałem z powietrza, godnym najlepszego napastnika tej ligi. Nie minęło dużo czasu i mogło być 2:0, bo chwilę później Angel pięknie obsłużył Jordiego Sancheza, który stanął sam przed Luciciem i... kopnął prosto w bramkarza. Mansfeld po drugiej stronie też spudłował z czystej pozycji. Piłka nożna potrafi być brutalna, ale w tamtym momencie to my kontrolowaliśmy grę i powinniśmy odskakiwać na dwa gole.

Zapaść - znany scenariusz
I tu dochodzimy do problemu, który wraca jak bumerang. Po tych intensywnych 30-35 minutach Wisła po prostu zgasła. Nie wiem, czy to kwestia fizyczna, mentalna, czy jedno i drugie - ale spadek intensywności był widoczny gołym okiem. Końcówka pierwszej połowy należała już do Miedzi, a Wisła cofała się coraz głębiej, oddając teren metr po metrze.

Druga połowa? Kontynuacja tego samego. Rwana gra, faule, brak płynności. W 52. minucie Serafin dośrodkował z wolnego, a Kwiecień wyskoczył najwyżej w naszym polu karnym i głową wyrównał. Letkiewicz bez szans. Trzynaście minut później było już 1:2 - znów Serafin groźnie uderzył, Letkiewicz odbił, ale Bochnakowi nikt nie przeszkodził w dobitce. Miedź objęła prowadzenie.

Środek pola - serce problemu
Bez Carbo w wyjściowym składzie i z poobijanym Dudą środek pola miał ogromne kłopoty z kontrolowaniem tempa meczu. Brakowało kogoś, kto złapie piłkę, uspokoi grę, a potem rozegra ją mądrze na boki. Igbekeme to solidny żołnierz, ale potrzebuje mocniejszego wsparcia w destrukcji Duda próbował, ale widać było, że nie jest w pełni sił. Efekt? Piłka za rzadko trafiała na skrzydła, a jak już trafiała, to z opóźnieniem i w niekomfortowych sytuacjach.

A na tych skrzydłach panowała bieda. Duarte znów zagrał poniżej oczekiwań - nie był w stanie ani utrzymać piłki, ani pokonać rywala w pojedynku jeden na jeden. Ertlthaler też potrafi znacznie więcej niż to, co pokazał dzisiaj. Obaj byli zbyt przewidywalni, zbyt wolni w decyzjach.

Leileveld - człowiek, który powinien grać
Jasny punkt w defensywie. Grający zamiast Krzyżanowskiego Holender po raz kolejny udowodnił, że wnosi do tej drużyny elementy, których brakuje, gdy go nie ma. Spokojne wyprowadzenie piłki, dobre decyzje pod presją, umiejętność włączenia się w atak. Miał swój bezpośredni udział przy golu na 2:2 - to jego wrzutka znalazła Sancheza pod bramką Miedzi. Leileveld prezentował się dziś lepiej niż Krzyżanowski kiedykolwiek tej wiosny i dawał drużynie więcej jakości w pierwszej fazie rozegrania. Jop powinien wyciągnąć z tego wnioski na kolejne mecze.

Bohaterowie z Hiszpanii
Wszystkie trzy bramki padły za sprawą dwóch Hiszpanów i trudno o bardziej wymowną statystykę. Angel Rodado - znów po prostu niezawodny. Nos snajperski, instynkt, zimna krew. Jego drugi gol w 88. minucie, dobitka po strzale Sancheza w słupek, to esencja tego, kim jest Rodado. Prawie zawsze tam, gdzie trzeba. Zawsze na czas.

Ale prawdziwą historią tego meczu jest Jordi Sanchez. Pierwszy raz w wyjściowym składzie. Grał słabo? Przez długie fragmenty tak. Miał techniczne niedociągnięcia, nie wszystko mu wychodziło. Ale - i to jest wielkie "ale" - ten chłopak myśli na boisku. Ustawiał się pod górne piłki, absorbował obrońców razem z bramkarzem, ciągle szukał pozycji. A w 82. minucie, gdy większość kibiców szykowała się na kolejny zawód, znalazł się dokładnie tam, gdzie powinien być i z bliska wepchnął piłkę do siatki. Nie był doskonały, ale dał drużynie coś, czego brakowało od tygodni - fizyczną obecność w polu karnym i tę odrobinę szczęścia, która przychodzi, gdy się naprawdę stara.

Jop - zwycięzca z gwiazdką
Wygraliśmy, cieszmy się. Ale nie zamiatajmy pod dywan błędów trenerskich. Jop odważnie postawił na ofensywny skład z Sanchezem od pierwszej minuty i ta decyzja ostatecznie się opłaciła. Brawo za odwagę.

Natomiast to, co działo się ze zmianami, woła o pomstę do nieba. Duarte przez 71 minut? Na miłość boską, po co? Było widać od dawna, że Portugalczyk nie ma dziś argumentów. Kuziemka i Bożić weszli dopiero w 71. i 84. minucie. Powinni pojawić się na boisku co najmniej 15-20 minut wcześniej. Świeża krew w środku pola przy stanie 1:2 mogła zmienić obraz gry znacznie szybciej. Gdyby nie indywidualna klasa Rodado i Sancheza w końcówce, siedzielibyśmy teraz z kolejnym rozczarowaniem. Jop musi zrozumieć, że uparte trzymanie nieskutecznych zawodników na boisku to nie lojalność - to ryzyko, na które w walce o awans nie możemy sobie pozwalać.

Podsumowanie
Trzy punkty. Chrobry przegrał. Walkower za Śląsk to odrębna historia, ale dzisiaj liczy się jedno - Wisła wygrała i zrobiła kolejny krok w stronę Ekstraklasy. To zwycięstwo cieszy ogromnie, bo przyszło w momencie, gdy większość z nas straciła już nadzieję na odmianę losu w tym meczu. Ten zespół ma charakter. Ma Rodado. Ma Sancheza, który udowodnił, że może być przydatny. Ma Lelievelda, który zasługuje na więcej minut.

Ale ma też problem z utrzymaniem intensywności przez 90 minut i trenera, który zbyt wolno reaguje na to, co widzi. Na szczęście tym razem piłka była po naszej stronie.

Do Opola po kolejne trzy.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując