yarow napisał(a):

Preludium... Taki omen. Już są napoczęci.
"Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzą czynności w siedzibie klubu piłki ręcznej Śląsk Wrocław * potwierdził portal Zero.pl w Prokuraturze Krajowej. Śledczy kontynuują działania po tym, jak w czwartek weszli do Urzędu Miasta we Wrocławiu."
https://zero.pl/news/wroclaw-agenci-...slaska-wroclaw
|
Na Śląsknet padły wczoraj otwarte sugestie, że sprawa ma polityczne, a nie sportowe/kibicowskie dno. Bardzo szybko zostały pokasowane przez admina, ale niektórzy mają tam spore wątpliwości o co tak naprawdę chodzi. Ogólnie to cóż, wstrzymałbym się z jakimikolwiek osądami chociaż na chwilę. No i spróbował spojrzeć na sytuację właśnie trochę z drugiej strony. Oczywiście w necie jest przede wszystkim masa typowo kibicowskiego bicia piany, przez które ciężko się przekopać, ale o ile u nas kilku dyżurnych, krytykanckich masturbatorów na siłę ciągnie narrację w określonym kierunku, o tyle we Wrocku poza antywiślackim biciem piany sporo osób zwraca jednak uwagę, że proceduralnie, wizerunkowo i medialnie sprawa została z ich strony poprowadzona fatalnie. Najprościej stwierdzić, że ludzie, którzy postanowili zrobić nam na złość to debile, którzy nie wiedzieli jak się za to zabrać. Czasem jednak warto zastanowić się czy w jakimś kontekście nie wydarzyło się dokładnie to co wydarzyć się miało.
Kilka miesięcy temu zrobił to ŁKS. Zrobił to można rzec wzorowo. Przy pełnej współpracy miejscowej policji i wojewody tak, że naprawdę ciężko było się do czegoś proceduralnie przyjebać. I charakterystyczne, że przyjebać się nawet nie próbowaliśmy. Z jakiegoś powodu we Wrocku nie postanowili z tego wzorca skorzystać. Wojewoda mimo, że z tego samego politycznego nadania co Sutryk zachowała się bardzo biernie, natomiast miejscowe pały zamiast pomóc to wbiły jeszcze nóż w plecy. Z innej strony zwraca też uwagę zachowanie Jezierskiego, który budując narrację, że kumaci nie mają na nic wpływu, ale w sumie to jednak mają, niby zachowuje się jak debil, jednocześnie jak wydarzy się coś dla WKSu niekorzystnego to część odium spadnie jednak na kumatych. Scenariusze można pisać różne, albo w ratuszu komuś nie spodobało się, że kumaci się wpjerdalają być może próbując ugryźć coś dla siebie z sutrykowego bizancjum jakie zostało stworzone w klubie. A być może w Wawie ktoś stwierdził, że prezydent Wrocka ze swoim dworem zaczyna być zbyt dużym wizerunkowym obciążeniem. Zwłaszcza przy fakcie, że zerwał się z łańcucha i uniezależnił. Jeśli platformiany Miszalski dzwoni do Sutryka próbując interweniować, a jednocześnie platformiany Wiśniewski z Opola z dużym wyprzedzeniem składa deklarację, że zostaniemy wpuszczeni, to coś za dużo tych wizerunkowo dla Jacka niekorzystnych działań w wykonaniu "partyjnych kolegów".
Niewątpliwie to nasz Jarosław podpalił lont, być może dał się tutaj nawet trochę nieświadomie wykorzystać, a może wprost przeciwnie, ale wiele wskazuje na to, że bombę skonstruował ktoś we Wrocku, albo nawet wyżej. To jest trochę tak jak z cyrkiem u nas 6 lat temu. Jeśli Trójka Drombo narobiła smrodu, który wizerunkowo przyjebał w największym stopniu w Sarapate i gangusów, to ja do dziś mam wątpliwości kto tych cyrkowców tutaj podłożył, mimo że w mainstreamie panuje przekonanie, że właśnie Sarapata i spółka. Nie jestem pewien czy w obecnej dramie Jarek i Wisła nawet jeśli grają tutaj pierwszoplanową rolę to w całym przedstawieniu są najistotniejsi. Jeśli coś mnie martwi, to że Kulesza i PZPN mogli tutaj oberwać medialnie bardziej niż mieli na to ochotę. Ja wiem, że wielu z Was patrzy na to bardzo emocjonalnie przede wszystkim mając na uwadzę troskę o Nasz Klub, ale naprawdę wyluzowałbym na chwilę i poczekał na rozwój wypadków.