Jezierski to się musi czuć jak matrixie.
Wziął sobie państwową robotę, miał po cichu żerować na podatkach wrocławian, miało być miło i spokojnie.
Tymczasem w biurze odwiedzają go karki, środowisko piłkarskie w Polsce stawia go pod pręgierzem, Wisła grozi procesami, może dostać wyrok za działanie na szkodę spółki, piszą o nim w NYT a Reuters dzwoni i domaga się wywiadu.
No nie tak chyba miało być.
