Jaroo1 napisał(a):

|
Markusik, co się zaciales na tym Rodado, Carbo i Igbekeme? Płyta się zacięła i dalej nie idzie?
|
"Płyta się zacięła"?

Spokojnie hejterku, w każdej chwili mogę ją puścić od nowa i znowu wymienić całą listę piłkarzy pozyskanych z Hiszpanii, którzy w ostatnich sezonach w Wiśle i innych polskich klubach wygrali rywalizację o skład, robili liczby, ciągnęli zespoły i dalej grają na różnych poziomach rozgrywkowych oraz się sprawdzają. To, że twój pusty hejterski łeb próbuje sprowadzić zdobycie Pucharu Polski i wcześniejsze wyciągnięcie Wisły z 10. miejsca w pewnym momencie nawet do gry o bezpośredni awans (z Sobolewskim-katastrofą na ławce) do "hańby", nie zmieni tego, gdzie rzeczywiście był sufit zespołu stworzonego wokół zawodników stamtąd sprowadzonych.
To był realny potencjał tej drogi - a nie ligowa wiosna 2024, kiedy pusty portfel Królewskiego nie pozwolił już ściągnąć nikogo sensownego ani z zagranicy, ani z Polski, a drużyna nie była w stanie udźwignąć walki na dwóch frontach. Kapitan Uryga bezczelnie powiedział kiedyś dlaczego tak to wyglądało w lidze: "nie graliśmy na 100%, nie wkładaliśmy nogi". Było jeszcze o nieskakaniu do główek (to chwila szczerości Gogóła).
Największym pozorantem i leserem nie był żaden Hiszpan, tylko rzekomo "solidny ligowiec" Sapała.
Twoi "parodyści" z Hiszpanii, na czele z regularnie wyzywanym przez ciebie od "ogórów i przepłaconego szrotu" Rodado dalej są w klubie i stanowią o jego sile jako jedni z najważniejszych zawodników. I bardzo dobrze, Jop się z tego cieszy.
Zakoduj sobie w tym swoim rezonującym pudle:
To nie grubość portfela Królewskiego stanowi o jakości piłkarzy grających w Hiszpanii czy gdziekolwiek indziej, ona określa tylko to, na kogo w danym momencie może sobie pozwolić klub (skądkolwiek). Rynek hiszpański nie stał się nagle gorszy i mniej zasobny w jakościowych piłkarzy dlatego, bo Królewskiemu skończyła się kasa i musiał sięgać po różnymi Dziedziców czy Omranich - tylko twoje urojenia próbują to tak sprzedać. I jedyne, co się tu naprawdę "zacina", to twoja od lat ta sama, żałosna narracja.
