|
Nie byłem nigdy w sklepie TS, przejrzałem asortyment na stronie i tym bardziej nie rozumiem oburzenia Królewskiego, nie wspominając już o paserce, którego to znaczenia Jaroslaw chyba nie do końca rozumie.
Rozumiem, gdyby TS sprzedawał swoje meczówki, rozumiem gdyby sprzedawał asortyment tożsamy z tym co jest w oficjalnym sklepie, ale oni prowadzą sprzedaż zupełnie innego rodzaju ciuchów/akcesoriów, nazwijmy je bardziej âosiedlowymâ. W czym jest problem? Naprawdę rownolegle nie mogą funkcjonować dwa sklepy? Nie wnikam nawet w kwestie jakości, dostępności etc. ani tego, że część asortymentu w oficjalnym sklepie wygląda jakby ktoś zatowarował je na TEMU.
I zgadzam się - powinni to wspolnie rozwiązać, ale tekst o paserce to kolejne populistyczne zagranie Królewskiego mające podbijać poparcie drozdopodobnym.
|