Jaroo1 napisał(a):

|
Przecież sam tu się spuszczałes nad każdą kaleką z Hiszpanii, która grała w Wiśle
|
Zwłaszcza na Benito, prawda?
Myślisz, że ludzie są tutaj aż tak głupi, by nie widzieć twoich ordynarnych kłamstw i bredni?
To jest właśnie esencja twojej głupoty - jak coś było napisane o Hiszpanach, to w twojej głowie automatycznie robi się z tego
spuszczanie się nad każdą kaleką. Tyle że chwaleni byli ci, którzy realnie wyciągnęli drużynę z 10. miejsca po Brzęczku do jednego meczu od bezpośredniego awansu i ci, którzy swoją indywidualną jakością dowieźli Puchar Polski, a nie ci, którzy najbardziej zawodzili i klepali babole. Wszystko inne to chochoł ulepiony w twoim hejterskim łbie.
Z ostatnich 'zaciągów z Hiszpanii"zdecydowana większość wygrała rywalizację z krajową konkurencją o miejsce w składzie Wisły, a trzech z nich jest dziś fundamentem drużyny Jopa i należy do najlepszych piłkarzy w kadrze. To dość klarownie pokazuje, że to nie oni byli najsłabszym ogniwem poprzednich ekip.
Do tego po Hiszpanów cały czas sięgają inne kluby - w Ekstraklasie jest ich koło 30, w I lidze mniej więcej 15 - i jakoś nikt nie narzeka, że "ich zaciągi się nie sprawdza w 70%". Sprawdzają się dokładnie tak, jak pisałem: jak każdy wartościowy rynek - trzeba tylko dobrego skautingu i selekcji. Znów najlepiej sam się wyjaśniasz

:
tutaj rynek jest większy, silniejszy i lepiej wyszkolony, więc zwyczajnie jest z czego wybierać. Twoje kolejne schizofreniczne twisty i piwoty w żaden sposób nie są w stanie tego zmienić, choćbyś się zesrał na klawiaturę.
Kolejny chochoł: że dla mnie Ratón był "ok". Nigdy nie był - tak samo jak jeszcze gorszy Broda. To są twoje wymysły, nie moje opinie. Identycznie z bajeczkami jakoby ktoś twierdził że "wszyscy Hiszpanie grają za grosze". Napisane było jedynie, że większość z nich była tańsza niż takie ekstraklasowe wynalazki jak kontrakty Urygi czy Młyńskiego. Wyjątkiem był oczywiście Ángel i w pewnym momencie Fernández - i to też było jasno zaznaczane.
Taśmowa produkcja chochołów u hejterka trwa w najlepsze - jak w fabryce absurdów na trzy zmiany. Tyle że im więcej tego wypuszczasz, tym lepiej widać, kto tu żyje faktami, a kto własnym katalogiem urojeń.