|
Z powyższego "felietonu społecznosciowego" wynika że Prezesek już "wie wszystko".
Znając jego geniusz, zapewne niedalekie od prawdy jest stwierdzenie, że zapewne wie też więcej niż "wszystko".
Choć, być może nie do końca świadomie, przyznaje, że "nie da się ukryć słabości organizacyjnej"
No właśnie, sprawozdanie finansowe jest tą słabością.
To że mamy potwierdzenie, że łączna strata za 3 sezony wyniesie 41 mln nie powinno być jakimkolwiek zaskoczeniem dla nikogo.
Ten sezon, niezależnie od sukcesu sportowego (daj Boże) , zamknie się stratą na poziomie 15-20 mln zł.
Sam Prezesek mówił że przychody szacuje na 35 mln , góra 40 mln.
A koszty? No coś spadną , ale ile uda się urwać z 64 mln ?
15 milionów straty mamy jak w banku,
Jak wykazał kolega Piknik, straty te finansujemy poprzez niepłacenie pracownikom i dostawcom.
Tu trochę popolemizuję z poglądem, że można nie płacić byle płacić odsetki.
Ja mogę się zgodzić, że prowizje jakiegoś agenta czy spłacanie jakiegoś piłkarzyny typu Fazlagicz, można zamienić/dogadać się na rozliczenie jako spłata pożyczki.
Ale żadna firma handlowa czy usługowa nie zgodzi się na zamienienie swego długu na pożyczkę.
Przykładowo, dostawca jakichś kubkow czy piłek oczekuje zapłaty po 30 dniach, może po 60 dniach.
Ale na pewno jego nie stać na kilkumiesięczne finansowanie. Bo sam straci płynność.
Owszem, w sytuacji podbramkowej, być może musi iść na taki układ.
Ale wiąże się to z dwoma konsekwencjami.
Po pierwsze- na pewno nie dostarczy tam już więcej swojego towaru.
Po drugie- idzie opinia na rynek, żeby z tym odbiorcą uważać bo nie płaci
Tak samo, nie da się nie płacić przez rok jakiemuś tureckiemu hotelowi za zorganizowanie zgrupowania.
Z drugiej strony, takiemu miastu można nie płacić za najem i nic się nie dzieje.
Są też piłkarze, którzy "zgadzają" się na opóźnienia. No może i się zgadzają ale na pewno nikt nie lubi dostawać swojej kasy z opóźnieniem. A wielu zapewne rozważa czy na pewno mam tutaj przedłużać kontrakt.
Tu trzeba wstrzymać dalsze dywagacje bo nie wiemy jaka jest struktura tych 29-milionowych zobowiązań i na jakich zasadach nasi wierzyciele "tolerują" te opóźnienia.
Pytanie jest zasadnicze- co dalej?
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że samo wejście do Ekstraklasy nie rozwiąże problemów finansowych.
Natomiast ze strony Prezeska nie ma żadnych konkretów.
Są bajki o "wujku Murze" czy jakiejś umowie z AGH ale czy to jakąś kasę przyniesie?
Inwestor?
No wiemy jak to do tej pory przebiegało.
Widać gołym okiem, że Prezesek klubu oddać nie chce.
A jeżeli już , to pod warunkiem , że on dalej będzie rządził.
Chyba, że czeka na "transakcję życia"
W takiej Legii , Miodulski chce za sprzedaż klubu 330 mln.
Nie potrafię ocenić czy to jest wygłup czy realna wartość rynkowa.
Jeśli to drugie, to Prezesek może mieć cel aby sprzedać Wisłę za połowę tej kwoty...
|