Ewidentnie nie traktowaliśmy Pucharu poważnie, inaczej nie grałby Broda
Poza naszym przyspawanym do linii klocem beznadziejny mecz Kutwy, Grujcicia, słaby w obronie Krzyżanowski i słaby na prawej obronie Colley.
Poza tym należał nam się karny po faulu na Duarte, poza tym Fred obił słupek a Omić dwa razy poprzeczkę.
Sami podaliśmy tlen Zawiszy, a granie Brodą na zespół z dobrymi wrzutkami to samobójstwo. Nie możemy mieć takiego kasztana nawet na ławce...