As napisał(a):

Ja to mu troche tak po ludzku wspolczulem, Obiektywnie rzecz biorac to chlop latwo nie mial. Stac nas bylo tylko na takich zawodnikow, ktorych - malymi wyjatkami - nikt w Ekstraklasie by nie chcial do pierwszej jedenastki, u nas natomiast grali wszystko. Tym chlopakom nie bylo nawet placone na czas.
Moglby oczywiscie w wywiadach nie kolorowac rzeczywistosci bo idzie mu zajebiscie z U-21 i do niczego mu pisanie bajek nie jest potrzebne ale trzeba uczciwie powiedziec, ze spadek nalezal sie klubowi jak psu buda i zwalanie winy na trenera to tez zaklamywanie rzeczywistosci.
Niestety, zycie to nie Fifa, trener kontroluje pewne aspekty ale globalnie kontroluje niewiele. Sprawdzic sie tego oczywiscie nie da ale ja mam taka opinie, ze kto by Wisly wtedy nie wzial to i tak by spadl bo sklad byl taki, ze nie bylo ratunku.
|
Po latach, kiedy przeszedł szok, doszedłem do tego samego wniosku.
Spadek nam się po prostu należał. I nie chodzi mi tu o jakąś pseudo karmę, po prostu byliśmy organizacyjnie wydmuszką.
Yeboah i Aschraf ciągnęli ten zespół za uszy. Kiedy ich zabrakło...
sandomingo napisał(a):

Gula miał Aschrafa i Yeboaha - to był zupełnie inny materiał ludzki.
Natomiast jak zobaczył Wisłę bez nich - spierdzielił błyskawicznie.
A co do Wuja - chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby przestał .......ić o fantastycznej pracy, którą rzekomo wykonał.
|
Większość osób nie pamięta, ale Gula złożył dymisję na długo przed tym jak został zwolniony. Jeszcze przed przerwą zimową. Po prostu nie została przyjęta, obiecano mu transfery... Po czym sprzedano jedynych piłkarzy którzy coś grali.
Karcz twierdził że to jedyny trener Wisły który dymisję przyjął z radością.
Brzęczek niepotrzebnie to brał. A nie było innych chętnych. Ludzie tutaj pomijają niewygodną prawdę że nikt nie chciał wziąć wtedy Wisły i brać spadku na klatę.
@s1mone - Skvarka to był pikuś przy Fazlagiciu, transferze który polecił nam jego brat i Gula chciał.