I oczywiście nie miałeś pojęcia że to się skończy tak samo jak poprzednie 50 razy
stary dziad napisał(a):

Generalnie to tak ten świat jest skonstruowany, że liczy się wynik końcowy.
A już co do awansu czy jego braku to sytuacja jest jednoznacznie zerojedynkowa.
Chyba, że naszym celem w poprzednich 3 sezonach była gra w drugiej lidze...
Aaa, to wtedy przepraszam, zadanie wykonane, wiwat Prezesek.
Na koniec musze cię ponownie zmartwić.
Generalnie w życiu do nikogo nie żywię nienawiści.
To że próbujesz okładać mnie tą pałką jest mi obojętne a wręcz rozśmieszające. ( wybiórczej się naczytałeś?)
Świadczy to o tym , że nie masz żadnych argumentów i została tylko "pałka".
A co do Królewskiego, mam prawo go krytykować, bo patrząc strategicznie, to jak dotychczas, zdecydowanie na nią zasługuje.
|
Ja też krytykuję Królewskiego, ale bez epitetów, jednocześnie potrafiąc przyznać że zrobił też sporo dobrego. To dlatego że jestem obiektywny.
Ty i tobie podobni za wszystko złe obwiniacie jego, a wszystkie ew. sukcesy są Jopa i piłkarzy. To skrajna hipokryzja.
I jeszcze jedno - ja nie zgadzam się że liczy się tylko ostateczny wynik, a jeśli nie jest on pożądany to rozwalamy wszystko i zaczynamy od nowa. Ignorowanie obiektywnych czynników zewnętrznych i skupianie się tylko na sobie blokuje rozwój. Wisła Kraków nie funkcjonuje w próżni.
Ta runda to efekt wyciągnięcia wniosków przez Królewskiego - ściągnął piłkarzy nie tylko do składu ale też na ławkę, wzmocnił większość pozycji, zatrzymał kogo się dało i miało to sens, zostawił trenera.
Kierując się logiką Twoją i Tobie podobnych - Jop powinien był polecieć bo nie wypełnił zadania. To że mecz z Miedzią wyglądał jak wyglądał powinno być bez znaczenia.
Na szczęście Królewski nie kieruje się zasadami Kwietnia.