doktor granat napisał(a):

Tak ale drużyna choćby ze średniej półki na której chcielibyśmy być (typu np. Szwajcaria)strzeliłaby 2-3 gole, a potem pykała wszerz.
Oczywiście w końcu wygraliśmy, oczywiście najważniejsza i decydująca jest wygrana w barażach, ale niepotrzebny po dobrym początku Urbana niesmak był całkiem blisko.
No i jak ktoś po meczu z Holandią zaczął sobie wyobrażać, że jesteśmy poziomem całkiem niedaleko od nich to szybko się przekonał, że może jednak nie (co akurat jest trzeźwiące i pozytywne).
|
Co do zasady sie z toba zgadzam ale nie do konca.
Wyobraz se, ze idziesz z nimi na noze, walczysz o kazda 50/50 pilke i jakis maltanski rybak wchodzi ci w achillesa. Lapiesz kontuzje co cie wyklucza na powiedzmy 3 miesiace. W meczu kompletnie o nic.
Wypadasz z kadry na baraze.
Najpierw sie leczysz, potem jakas rehabilitacja, nastepnie musisz wrocic do skladu w klubie i zaczac grac regularnie.
Mozesz nie wywalczyc miejsca bo gosc sprowadzony za ciebie w zimie dobrze gra i trener nie widzi potrzeby zmiany.
Powiedzmy, ze sie kwalifikujemy na mistrzostwa.
Nie grasz w klubie, jestes w sumie po kontuzji i selekcjoner nie wie jak z twoja forma. Na twoje miejsce powolany jest ktos inny.
Mistrzostwa swiata przechodza ci obok nosa bo w meczu kompletnie o nic chciales pokonac Malte trzema bramkami.
Dzieki ale postoje.