krysztal napisał(a):

|
Aż chciałoby się dla "ubicia" kilku chorych tez żeby ten zespół na kilka kolejek przejął jakiś wyrób treneropodobny w stylu Rude czy Sobola.
|
Sobol i Rude mieli niewątpliwie swoje wady. Przypomnę jednak, że prezes kilkukrotnie zapewniał iż był zadowolony z tego jak pracowali, jak pod ich batutą wyglądał zespół i że gdyby zależało to od niego to tę pracę by kontynuowali. Niestety obaj panowie w przeciwieństwie do prezesa ze swojej pracy zadowoleni z tych czy innych przyczyn nie byli i powiedzieli 'dość'. Zwłaszcza w przypadku Sobola dostawaliśmy zapewnienia, że Jarek z pomocą obszernego raportu przekona nas taką czy inną metodologią i logiką z niej wynikającą, że praca wykonana przez Radka oraz jej ewentualna kontynuacja miały sens. Niestety nigdy się raportu nie doczekaliśmy. Podejrzewam, że ktoś mający odrobinę więcej instynktu samozachowawczego niż Jarosław wybił mu z głowy jego publikację, a szkoda. Prawdopodobnie byłby to cyrk podobny do autystycznego coming outu, a publiczna refleksja jaka miałaby przy tej okazji miejsce nad tym co chłop ma w głowie, być może oszczędziłaby nam jeden rok kiszenia się w tej lidze.
Jak najbardziej słusznie śmieszkujemy tu sobie z tego co wyprawia Kwiecień w Wieczystej. Jednocześnie mamy prezesa, który w wizję gry wierzył bardziej niż realizujący ją z drużyną trenerzy - dwa razy. Ludzi takich jak Kwiecień przewinęło się w piłce na pęczki. Mniejszy czy większy sukces w innej branży oraz wiara, że jestem biznesowym Midasem. Następnie okazuje się, że branża futbolowa kręci chłopem jak gównem w betoniarce i jest kupa śmiechu. Natomiast jak mamy typa, który gada o wizji i modelach, a ich wykonawcy z pewnością mający większe pojęcie o piłce od niego, dezerterują i spier.dalają z projektu, a chłop wychodzi i mówi, że myśli o zrobieniu licencji UEFA, to przestaje się robić śmiesznie, a zaczyna bardzo dziwnie i trochę strasznie.
skarabeus napisał(a):

|
Moim zdaniem Wisła Jop ulega stałemu przeobrażeniu, dorzucamy jak nie prostopadłe podania, to ostatnio lagi za plecy obrońców.
|
Na kwestie długich podań zwracałem już uwagę półtora roku temu przy oficjalnym debiucie Moskala z Llapi.
https://forumwisly.pl/showpost.php?p...&postcount=303
Zmierzam natomiast do czego innego. Sry, że może zbyt ironicznie, ale...Dowiadujemy się tutaj, że Piotr Starzyński jest przyczyną wszystkich nieszczęść jakie spotkały Wisłę. Tymczasem Piotr Starzyński strzelający bramkę Spartakowi...
https://youtu.be/uJZmFm4cQz0?si=UF0dwHPvP337rR4X&t=13
...po długim, górnym podaniu od Carbo. Jak widać nie trzeba Kuziemki, nie trzeba nawet Baeny. Wystarczy czarna owca i źródło wszystkich wiślackich nieszczęść - Piotr Starzyński. Niestety Kazek był zły, bo nie chciał turlać piłeczki po murawie tylko jakieś górne piłki grać, a Jarkowi zbagowały się od tego algorytmy, modele i wizja gry. Dodatkowo dowiadujemy się tutaj, że do grania lagi to trzeba mieć zespół jakościowo lepszy, niż do łamania autobusów rozgrywaniem krótkimi podaniami po ziemi. Spoko. Przynajmniej jest zabawnie.
swiety37 napisał(a):

|
Wiosną tego roku już graliśmy to co gramy teraz, z tym że w lecie doszło kilku graczy, którzy podnieśli poziom drużyny.
|
Dlatego pisałem, że prawdopodobnie samo zostawienie Jopa wystarczyłoby do walki o awans. Do stylu w jakim po niego idziemy już niekoniecznie. Natomiast, żeby być rzetelnym odnośnie tego jak ta wiosna wyglądała.
Zaczęliśmy od 0-1 ze Zniczem i było to gówno w niczym nie ustępujące najgorszemu syfowi za Sobola czy Rude. Przy 63% posiadania oddaliśmy osiem celnych strzałów. Przy dużej dozie dobrej woli można powiedzieć, że byliśmy blisko remisu, bo zwycięstwa już nie bardzo. Na konferencji klasyka - 29 niebezpiecznych sytuacji. Po meczu smród jak skrwysyn, gdzie nawet najwięksi optymiści zaczęli zastanawiać się jaki to wszystko ma sens. I ja nawet jestem w stanie zgodzić się, że obrona dała w tym meczu dupy. Tylko co zmieniłoby, że ten mecz zakończyłby się 0-0 zamiast 0-1. Zwłaszcza, że właśnie przed stratą bramki wyglądaliśmy dużo gorzej, niż próbując gonić wynik. Chociaż nawet wtedy nie bardzo było się czym zachwycać.
Na drugim biegunie mamy wyjazd do Tych. 36% posiadania, pięć celnych strzałów i wygraną 2-0. Ekstremum jakiego nie widzieliśmy nawet w obecnym sezonie. Co ciekawe ta parodystyczna obrona spędzając większość meczu w niskim bloku nie pozwoliła Tychom pierdnąć. Nawet w skrócie spotkania mimo posiadania GKSu +60% nie bardzo było co z ich gry pokazać.
Coś niewątpliwie między jednym, a drugim meczem się wydarzyło, bo nasza gra faktycznie zaczęła w tej przestrzeni czasu ewoluować. Czy to w głowie Jarka, czy w sztabie, czy też dziale data science. Już mniejsza o to co to było. Pewnie wszystko po trochu. Niech każdy wierzy w co mu wygodnie. Ważne, że się wydarzyło. Już podsumowując i zamykając to wszystko przynajmniej z mojej strony. Gdybym miał wskazać jedną rzecz, która jest nadrzędna wobec wszystkich drobiazgów decydujących o tym, że zaczęliśmy wreszcie grać i punktować tak jak wszyscy tego sobie życzymy. Rok temu po kolejnym trenerskim failu mamy Królewskiego wymachującego do dziennikarzy telefonem z wyświetlonymi wykresami modeli naszej gry i chwalącego się, że myśli o zrobieniu licencji UEFA. Dziś mamy Królewskiego administratora ściągającego tutaj ludzi takich jak Kondak, gdzie każdy kto widział chłopa u Ćwiąkały ma świadomość, że ktoś taki nie przyszedłby tutaj bez gwarancji daleko idącej autonomii w pionie sportowym, a to bardzo dobry sygnał na przyszłość. I już naprawdę kończąc - życzę sobie i Wam, żeby Jarosław chcący robić licencje UEFA i masturbujący się modelami gry na telefonie nigdy więcej nie wrócił.