Drozd napisał(a):

Ten wpis jest wzorcowym przykładem ignorancji i manipulacji.
Nie wiem tylko w jakiej proporcji.
Przyjrzyjmy się więc szczegółom:
Drozd napisał(a):

Robienie zarzutu z faktu corocznych strat w budżecie, przy jednoczesnym żądaniu awansu to szczyt hipokryzji, dodając do tego rozbudowanie struktur klubu o rezerwy, porządną akademie w której wszystkie roczniki grają na poziomie najwyższym możliwym i innych drużyn reprezentujących Wisłę. Czepianie się Królewskiego to zwykła bezczelność.
.
|
Tu mamy dwa czynniki.
Pierwszy to "robienie strat".
Mamy przyjąć, że celem prowadzenia jakiegokolwiek biznesu ( bo poniekąd prowadzenie klubu to też jest biznes) ma polegać właśnie na robieniu rok do roku straty finansowej.
Drugi czynnik to "awans" czy też "żądanie awansu".
Jest to chyba zrozumiałe bo miejsce takiego klubu jak Wisła jest w ekstraklasie.
Teraz połączmy oba czynniki.
Prezentujesz pogląd, podobnie jak Prezesek, że awans jest tylko możliwy przy wygenerowaniu straty operacyjnej.
Ja uważam, że jest on niewłaściwy.
Można pokazać wiele przykładów klubów, które awansowały nie robiąc strat.
Można wskazać, że w zeszłym sezonie awansowały kluby o budżecie dwa i pół raz niższym do naszego.
No dobra, byłbym w stanie nawet zaakceptować tą założoną stratę pod warunkiem, że już w pierwszym sezonie po spadku nastąpiłby awans.
Ale tak się nie stało.
Finalnie, przez trzy sezony awansu nie było a straty są.
Jest super.
Drozd napisał(a):

|
Czepianie się Królewskiego to zwykła bezczelność
|
Jasne.
Mamy być dumni z osiągnięć Prezeska.
Trzy sezony w pierwszej lidze bez awansu.
Łączna strata finansowa za te trzy sezony to minimum 40 mln.
Hip hip hura.
Do hymnu z Misia przystąp!
Drozd napisał(a):

|
Błędy które popełniał wynikały czasem z naiwności czasem z braku doświadczenia, ale nigdy z indywidualnych interesów
|
Błędy wynikające z naiwności czy braku doświadczenia (tak po ludzku w pewien sposób zrozumiałe) w biznesie nie są okolicznościami łagodzącymi. To jest twarda gra i za błędy trzeba po prostu płacić.
My jako klub już za to zapłaciliśmy brakiem awansu przez trzy sezony oraz wygenerowanym długiem.
Poza tym stwierdzenie, że Prezesek nie ma indywidualnych interesów jest dyskusyjne ( o czym poniżej)
Drozd napisał(a):

|
Pretensje że brakującą kasę co rok pożycza z własnych zaskórników, a nie daje są tak debilne że trudno to komentować.
|
Zupełnie nie dostrzegasz, że "brakująca kasa" jest skutkiem jego własnego złego zarządzania.
No dobrze, przyjmuję , że Prezesek poczuwa się, że narobił manka i stara się je zasypać.
Ale uczciwe i przejrzyste by to było, jakby nie tyle co udzielał pożyczek ale wpłacił kasę na kapitał zakładowy.
Lub, jak wielokrotnie zapewniał, umorzył te pożyczki.
No i co?
No i nic.
Pożyczki nieumorzone.
Bo może chodzi o to, że co roku z tych pożyczek Wisła musi płacić na jego prywatne konto minimum 1,5 mln odsetek.
Drozd napisał(a):

|
A teraz kiedy po trzech latach wszystko zaczyna się zazębiać, Stadko defetystów połyka własny język i próbuje relatywizować przez trzy lata wylewaną wściekliznę. Żenada.
|
Nie dostrzegasz podstawowej sprawy.
Skoro teraz, w tym sezonie, w czwartym sezonie pobytu w pierwszej lidze, są realne przesłanki na sukces sportowy to normalną rzeczą jest pochwała.
Ta pochwała nie anuluje krytycznego spojrzenia na poprzednie trzy sezony.
Dodać należy jeszcze, że w kwestii finansowej pozostajemy prawdopodobnie bez jakichkolwiek pozytywnych zmian.
A to już nie jest przesłanka do pochwał.