|
Mecz Pucharu Polski z Hutnikiem był typowym przykładem spotkania, które należało po prostu "odhaczyć". Plan minimum: zwycięstwo jak najmniejszym nakładem sił, bez kontuzji - zrealizowany. Wisła wygrała 1:0 po golu Dudy z rzutu wolnego i awansowała dalej, ale poza tym trafieniem trudno znaleźć w tym meczu cokolwiek wartego zapamiętania. Tempo niskie, poziom gry mizerny, a większość zawodników, którzy dostali szansę, raczej ją zaprzepaściła.
Najbardziej rozczarował Kawała - piłkarz widmo. Bez błysku, bez szybkości, bez decyzji, pokazywania się, wychodzenia na pozycję, pressowania. W ataku bezradny, w przeszkadzaniu rywalom nieporadny. Nie dał absolutnie nic pozytywnego i wyglądał jak zawodnik z rezerw, który przypadkiem znalazł się na boisku z pierwszym zespołem. Na dziś jego miejsce to druga drużyna i nic więcej. Nie ma żadnej sensownej jakości.
Źle wypadł również Duarte - kilka celnych podań nie przykryje serii fatalnych decyzji w rozegraniu i dramatycznych prób wykończenia akcji. To nie był poziom pierwszej drużyny. Colley na prawej obronie? W defensywie jeszcze się bronił, ale ofensywnie był kompletnie bezużyteczny. Balast, nie wsparcie.
Broda - kolejny występ z gatunku "niezłych do momentu, aż się coś dzieje". W drugiej połowie włączył tryb "klasycznego Buchalika" przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego - wyjście w powietrze, przelot i serce w gardle.
Kutwa - nie zanotował dużych wpadek, ale też proste błędy w podaniach i przegrane pojedynki w powietrzu.
Omic z kolei - solidny w destrukcji, ale ciągle widać brak rytmu meczowego i ogrania. Potrafi zagrać mądrze, potrafi też dać się oszukać. Potencjał jest, ale potrzebuje minut i spokoju. Carbo, jak zawsze, pewny w defensywie, ale w takim meczu mógł pokusić się o więcej gry do przodu.
Krzyżanowski tym razem pozytywnie - solidny, skupiony, dobrze asekurował lewą flankę. Jasne, Hutnik nie był przeciwnikiem z najwyższej półki, ale swoje zrobił bez błędów.
Duda - bohater meczu jednym celnym strzałem z rzutu wolnego. Kapitalne uderzenie, które dało awans. Poza tym jednak gra ospała i ze stratami oraz pomyłkami, zwłaszcza w pierwszej połowie. Ale dobrze, że chociaż ten jeden moment mu wyszedł - może wreszcie się odblokuje.
Najlepszy na boisku był Łasicki - bezbłędny w defensywie, świetnie czytał grę, wygrywał pojedynki i "kasował" wszystko, co się zbliżało do pola karnego. W tym meczu był niekwestionowanym liderem obrony.
Z rezerwowych zdecydowanie najlepiej wypadł Igbekeme - wszedł, zrobił różnicę, dodał energii i porządku. W destrukcji jak zwykle świetny, ale tym razem też z pomysłem w rozegraniu. Widać, że forma jest wysoka i ciągle trzyma poziom lidera środka pola.
Pozytywnie też Bozić - kilka naprawdę przemyślanych zagrań, technika na poziomie, wizja gry i szybkie decyzje. Widać potencjał, choć fizycznie jeszcze odstaje.
Nikaj - może bez gola, może nie zawsze skuteczny, ale widać w nim siłę, dynamikę i ciąg na bramkę. Nie boi się walczyć o piłkę i wkładać nogę w sytuacjach, w których inni już dawno odpuściliby temat. Trudny do zatrzymania, ambitny, zaangażowany w to co robi. I co najważniejsze - sto razy bardziej zasługuje na minuty niż Kawała.
Podsumowując - Wisła zrobiła, co miała zrobić. Bez fajerwerków, ale skutecznie. Ważne, że nikt nie złapał kontuzji i można spokojnie myśleć o tym, co naprawdę istotne - niedzielnym meczu z Chrobrym Głogów.
Ostatnio edytowane przez Markus : 29.10.2025 o godz. 16:17.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|