wolfy napisał(a):

(...)
Generalnie to Ty masz kompletnie odklejoną wizję tego gdzie w rzeczywistości jesteśmy piłkarsko, stąd jeszcze niedawno pisałeś o odpuszczaniu meczy pod Puchar Polski i pierwszej reprezentacji dla Krzyżanowskiego. Niestety, ale tacy mocni to my nie jesteśmy.
|
W MARCU, pisałem, że
jeśli w marcu będziemy mieć 58+ punktów to w pucharze należy zastanowić się nad grą pierwszym składem. Nawet mając na uwadze wyjazd do Wrocka.
Przed meczem pucharowym mamy Znicza.
wolfy napisał(a):

Świat realny wygląda tak, że nie wyrastamy ponad tą ligę na tyle żeby na luzie wygrywać wszystko i z każdym, do tego grając na pół gwizdka. Każde zwycięstwo przy tym jak gramy kosztuje naszych piłkarzy bardzo dużo fizycznie. Są spadki formy, każdy piłkarz miewa gorszy dzień, czasem gra się nie klei.
Zamiast się cieszyć że gramy z bramkarzem a nie ręcznikiem na bramce to szukasz dziury w całym. Bez przepychania słabych meczy nie da się awansować, a my na tym wywracaliśmy się przez trzy sezony. Teraz wreszcie dopychamy takie mecze kolanem.
I to nawet nie jest tak że Stal zasłużyła na punkt - to lebiegi bez wykończenia, a za same bieganie punktów nie przyznają. Przykładem jest na przykład taki Warczak - wybiegany, brutalny, tylko że piłkarsko surowy i bez strzału. W sam raz na pierwszą ligę, ale raczej wyżej furory nie zrobi.
|
Ja piszę po
alkoświętowaniu wygranej Wisły więc może zbyt duże skróty.
Letki zagrał dziś być może mecz życia i chwała mu za to! Problem w tym, że gdyby nasz atak zagrał na swoim NORMALNYM poziomie to nie byłoby powodu. Po pierwszej połowie powinno być 2:0, może 3:0. I niestety Angel też nie miał dobrego dnia.
Wisła nie jest aż takim słabym zespołem by z nawet grającą na ambicji Stalą tak obciążać bramkarza.