|
Sparing Wisły z Pogonią Szczecin zakończony remisem 3:3 był jednym z tych meczów, po których można mówić o bardzo pozytywnym sygnale. Wisła - choć mierzyła się z rywalem z ekstraklasy - momentami wcale nie odstawała poziomem gry, a wręcz potrafiła ją prowadzić, wymieniać podania pod presją i budować akcje w sposób pokazujący, że zespół rozwija się i nabiera pewności siebie.
Znów obroniły się letnie transfery, które wyraźnie poprawiły głębię kadry i jakość opcji na paru pozycjach.
Bardzo dobrze wyglądał Lelieveld, który mimo że nie ustrzegł się kilku błędów, kolejny raz pokazał, że jest lewym obrońcą potrafiącym nie tylko bronić, ale i z klasą wyprowadzać piłkę, omijać pressing i rozsądnie wspierać skrzydłowego. Na prawej stronie solidny i twardy w pojedynkach był Giger - widać, że ma świetny timing w odbiorze i potrafi skutecznie zatrzymywać rywali.
Po przerwie boisko rozświetlili wprowadzeni Duarte i Carbo. Portugalczyk wreszcie przypominał siebie z najlepszych momentów - dynamiczny, odważny, z instynktem strzeleckim. Zdobył bramkę i był motorem napędowym akcji Wisły. Z kolei Carbo dał pokaz klasy w środku pola: dobra asekuracja, kilka przechwytów, świetna asysta przy trafieniu Rodado, który tradycyjnie z Pogonią coś ustrzelił - to już jego kolejny mecz z bramką przeciwko szczecinianom.
Pozytywnie zaprezentował się też młodziutki Baniowski, który pokazał dużą dynamikę, niezłą technikę i odwagę w grze jeden na jeden - jeśli dobrze pokieruje swoją karierą, ma potencjał, by w przyszłości odgrywać w Wiśle realną rolę.
Ale były też rozczarowania. Tradycyjnie największym z nich był Sukiennicki - kolejna szansa i kolejny zmarnowany występ. Wszedł, pokopał, pobiegał i... to wszystko. Ani konkretu, ani błysku, ani nawet pożytku z jego obecności. Dajmy sobie z nim w końcu spokój - trzeba podjąć decyzję o sprzedaży albo przynajmniej wypożyczeniu, bo to już nie ma sensu. Tylko marnuje miejsce w kadrze i generuje koszty, z których nie ma żadnego zwrotu.
Omic tym razem dość przeciętnie, bez błysku - poprawny występ, jednak po nim można oczekiwać więcej kreatywności i większego wpływu na odbiór.
Tradycyjnie słabo wyglądała pozycja bramkarza - ani Letkiewicz, ani Broda nie przekonują, że są gotowi dać drużynie spokój z tyłu. Mimo to, w kolejnych meczach sparingowych lepiej, by bronił młody "Letki" - gorzej niż Broda ciężko to robić.
Colley również pozostawił po sobie mieszane wrażenie - ambicja jest, ale brak ogrania bije po oczach. Wciąż widać, że ma potencjał, lecz bez regularnej gry nie stanie się realną alternatywą.
Łasicki po przerwie rozegrał poprawny mecz - bez większych błędów, ale też bez błysku. Przy obecnym kształcie kadry i potrzebach w innych formacjach, lepiej byłoby przeznaczyć środki z jego kontraktu na nowego bramkarza.
Grujcic dał dobrą zmianę, pokazał, że jest jakościowym stoperem, wynosi dużo pewności, ma spore możliwości również w wyprowadzaniu piłki.
Bardzo dobrze wypadł też Albańczyk Nikaj - rośnie i jest stokroć bardziej wartościową opcją do gry niż "Sukienka". Ma ciąg na bramkę jest silny, dość szybki, gdy wygra pozycję potrafi ją utrzymać, mocno stoi na nogach i nieźle prowadzi piłkę, dochodzi do sytuacji. W tym kontekście rzeczywiście stanowi realną opcję na wypadek zmęczenia czy jakichś problemów Rodado.
Na plus można zapisać również Jamesa Igbekeme, który jak zwykle dał solidność w środku pola, nie kombinował i trzymał odpowiedzialną pozycję w strukturze drużyny.
Podsumowując - sparing z Pogonią pokazał, że Wisła potrafi grać jak równy z ekstraklasowym rywalem i ma też coraz więcej zawodników o rzeczywistej jakości. Wystarczy teraz uporządkować kwestię bramki, pozbyć się kilku balastów w stylu Sukiennickiego, pomyśleć nad wzmocnieniem skrzydeł oraz mimo wszystko ataku i dalej szlifować to, co już zaczyna wyglądać jak drużyna gotowa na wyższy poziom.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|