FraMat napisał(a):

Dajcie sobie spokój, proszę.
Markus wytłumaczył, że użył błędnego sformułowania, bo takie weszło już do języka potocznego komentatorów i dziennikarzy sportowych.
Cóż z tego, że jest błędne?
Jak dla mnie, Markus mógłby po prostu przyznać, że powielił bezrefleksyjnie błędne użycie, przeprosić i na drugi raz uważać.
No, ale Markus nie chce przyznać się do błędu nawet w tak drobnej sprawie.
Jak więc będzie w sprawach dużo ważniejszych?
Pamiętam, że kilka lat temu Markus miał w podpisie:
No właśnie.
|
Mamy kolejnego forumowego moralistę, który pomylił dyskusję o języku z lekcją katechezy i obowiązkowym rachunkiem sumienia. Właśnie Fra Mata jeszcze mi brakowało do kompletu tego chórku.
Po pierwsze - nikt tu nie ma powodu przyznawać, "że użył błędnego sformułowania". To, że słowo "kontuzjogenny" funkcjonuje w języku sportowym od lat i jest używane przez dziennikarzy Przeglądu Sportowego, Interii, WP Sportowych Faktów czy Eurosportu, to nie jest błąd, tylko ewolucja języka.
Jakbyś naprawdę dobrze znał podstawy semantyki, wiedziałbyś, że język naturalny nie jest zbiorem świętych zasad, tylko żywym organizmem, który się zmienia, bo ludzie go tworzą.
Po drugie - to twoje "Markus powinien się przyznać do błędu i przeprosić" brzmi jak klasyczne forumowe: „nie mam argumentów, więc poproszę o samokrytykę”. No wybacz, ale to nie KC PZPR, tylko rozmowa o słowie, którego używają zawodowi komentatorzy sportowi od dawna i które również od dawna nie jest traktowane jako błąd.
Chcesz przykłady?
- WP SportoweFakty o piłkarzu Legii: "kontuzjogenny zawodnik pojawia się na boisku rzadko".
- Interia cytuje Błaszczykowskiego: "Jestem kontuzjogenny? Skończmy z mitami."
- Przegląd Sportowy pisze o "kontuzjogennym czasie" piłkarza.
Więc jeśli to błędne, to gratuluję - właśnie zdiagnozowałeś masową "chorobę językową" u połowy redakcji sportowych w Polsce. Poszło ci to tak cudownie jak kolportowanie fejka o powodach zwolnienia Krzoski, ale co tam

Po trzecie - ta tania próba moralnego doczepienia się: "Jak więc będzie w sprawach dużo ważniejszych?" - to już poziom taniego kaznodziei z Twittera.
Gościu, my rozmawiamy o jednym słowie w kontekście piłki nożnej, nie o zasadach etyki czy testamentach filozoficznych. Serio, jeśli dla ciebie odmienne zdanie w kwestii lingwistycznej to papierek lakmusowy "wiarygodności w sprawach ważniejszych", to gratuluję - jesteś na najlepszej drodze do zostania nadinspektorem logiki i moralności w internecie.
Kończąc: Nie ma tu żadnego błędu do "przyznania się", bo nie ja się pomyliłem, tylko Ty wraz z niektórymi utknąłeś w epoce, w której język był martwym eksponatem.
A jak chcesz naprawdę kogoś zmusić do przeprosin - to najpierw sam przeproś zdrowy rozsądek, że go porzuciłeś w imię czepiania się słowa, którego znaczenie już dawno przegłosowało życie.
