s1mone napisał(a):

Hahahaha no nie.
Błędne stosowanie słowa jest błędem.
Kontuzjogenny to przymiotnik znaczący generujący kontuzje. Tego przymiotnika ciężko nawet użyć względem przysłowiowego Goralskiego, bo nie pasuje. Kontuzjogenne są narty, jazda na motorze czy właśnie pilka nozna.
Chcesz kaleczyć polszczyznę? Dla mnie spoko.
Mozna gadać, że ofiara przemocy jest przemocowa, ma to taki sam sens jak to co sobie wysmażyłeś.
Słowa generujący kontuzje a podatny na kontuzje mają po prostu inne znaczenie. To nie są nawet słowa bliskoznaczne.
|
S1moniczek jako samozwańczy kustosz słownika, któremu myli się, co znaczy powrót z tarczą, a co znaczy powrót na tarczy, tego jeszcze nie grali.
No więc po kolei, maestro ortodoksji.
Po pierwsze - nie masz racji. Ani grama. „Kontuzjogenny”
od dawna funkcjonuje w polszczyźnie potocznej (i coraz częściej również w literackiej, prasowej i sportowej) w
odniesieniu do ludzi, nie tylko do zjawisk czy sportów. Nie wymyśliłem tego, nie opatentowałem, nie dostałem za to honorarium od PWN - wystarczy wklepać to słowo w Google i przejrzeć pierwsze dwie strony wyników. Zdziwisz się, ilu redaktorów sportowych, trenerów i komentatorów „kaleczy” język razem ze mną. No ale rozumiem, że ty wiesz lepiej od wszystkich, łącznie z redakcją sportową TVP Sport, Weszło i Przeglądu Sportowego, które tego słowa też „niepoprawnie” używają.
Po drugie - twoje porównanie o „ofiara przemocy jest przemocowa” to taki popis głupoty, że aż trudno zdecydować, czy śmiać się, czy współczuć. Przymiotnik „kontuzjogenny” nie znaczy „kontuzjotwórczy” jak cement, tylko „sprzyjający powstawaniu kontuzji”. I dokładnie w tym znaczeniu –
może odnosić się do człowieka, który ze względu na styl gry, sposób poruszania się, warunki fizyczne czy historię urazów
ma skłonność do kontuzji. Tak samo jak „szkodliwy”, „toksyczny” czy „niebezpieczny” może dotyczyć człowieka, choć pierwotnie opisywał substancje.
Po trzecie - język to nie konserwa w słoiku, tylko żywy organizm. Gdyby nie ewoluował, to dalej byś pisał „jestem z siebie kontent” i mówił „ciężka praca uwesela oblicze”. Ale spoko - jeśli chcesz zatrzymać się w epoce frazeologii z Trylogii, to śmiało, tylko nie miej pretensji, że reszta świata poszła dalej.
Także wyluzuj, profesorze Miodek z biedronkowej gazetki. Nikt tu nie „kaleczy polszczyzny”, a już na pewno nie ktoś, kto potrafi jej użyć elastycznie i w kontekście. Kaleczysz ją raczej ty - swoją mentalną sztywnością, brakiem rozeznania i tępym przekonaniem, że jak czegoś nie ma w twoim zeszycie z podstawówki, to nie istnieje.
A co do samego Łasickiego - on jest tak kontuzjogenny, że jakby przeszedł obok apteki, to by się tam komuś zerwało więzadło.
