Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#67
Stary 06.10.2025, 11:05
To był ten mecz, po którym wreszcie można było powiedzieć: Wisła wróciła - nie tylko wynikiem, ale i jakością gry. 3:0 z Ruchem Chorzów nie pozostawia wątpliwości: drużyna Jopa zdominowała przeciwnika w każdym aspekcie. Od pierwszych minut widać było zaangażowanie, determinację i konsekwencję w realizacji założeń taktycznych. Zespół grał szybko, dokładnie, agresywnie w pressingu i z pełną kontrolą środka pola.

Największym bohaterem spotkania był bezsprzecznie James Igbekeme - król środka pola, dyrygent całej orkiestry. Grał perfekcyjny mecz: kapitalny w odbiorze, nienaganny w rozegraniu, niemal bez strat. Czyścił wszystko przed obroną, a zarazem błyskawicznie uruchamiał akcje ofensywne. Rywale wyglądali przy nim jak statyści.

Drugim wielkim zwycięzcą meczu był Kuziemka - młody, szybki, nieustępliwy i coraz dojrzalszy. Zdobył gola, miał walny udział przy trzecim trafieniu, a jego rajdy prawą stroną siały spustoszenie w szeregach Ruchu. Widać, że chłopak pięknie się rozwija i rośnie z meczu na mecz.

Na wysokim poziomie zagrał też Erithaler, który na nietypowej dla siebie pozycji lewej pomocy pokazał klasę i piłkarską inteligencję. Mądrze rozgrywał, wygrywał pojedynki, zaliczył asystę i dawał drużynie jakość, której tak często wcześniej brakowało.

Swoje zrobił również duet Duda-Rodado. Ten pierwszy, choć chwilami brakowało mu pomysłu na ostatnie podanie, nadrabiał pracowitością i kontrolą nad piłką. Rodado natomiast rozegrał mecz typowy dla siebie - harówka od pierwszej do ostatniej minuty, pressing, walka, a do tego kapitalny rajd zakończony golem. Hiszpan zrobił dokładnie to, czego się od niego oczekuje - był skuteczny, konkretny i groźny dla rywala.

Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Letkiewicz, choć pewniejszy od Brody, popełniał niebezpieczne błędy w komunikacji z Kutwą - raz omal nie sprowokował utraty gola i naraził się na czerwoną kartkę. W jednej z sytuacji niepotrzebnie podał pod presją do Omica, praktycznie "wsadzając go na minę". Takie decyzje mogą w kiedyś kosztować utratę punktów.

Kutwa również nie ustrzegł się błędów przy wyprowadzaniu piłki, parę razy podał ją wprost pod nogi rywali. Co prawda nie zawalił żadnej bramki, ale dawał mniejszą jakość i pewność od Grujcica na tej pozycji.

Jeszcze słabiej wyglądał Krzyżanowski, który znów potrafił przegrywać pojedynki indywidualne i kompromitująco zmarnował idealną okazję na gola pod koniec pierwszej połowy. Ten mecz pokazał przepaść między nim a Lelieveldem - Holender to inna klasa, lepsze reakcje, lepsze ustawienie, pewność i spokój w wyprowadzaniu piłki. Krzyżanowski niestety odstaje tu pod każdym względem.

Carbo zagrał przeciętnie - kilka świetnych odbiorów i dobrych interwencji przeplatał stratami. Wiadomo, że potrafi dużo więcej, dlatego musi wyeliminować błędy, które nie powinny mu się przytrafiać.

Jak zwykle słabiutką zmianę dał Sukiennicki, który po wejściu z ławki wyglądał jakby zapomniał, po co wszedł. Dostał piłkę po fatalnym błędzie rywala, miał szansę na gola, ale wszystko spartolił - zwlekał, dał się dogonić, piłkę odebrano mu jak juniorowi. To już nie pierwszy taki przypadek i czas najwyższy, by zrozumiał, że w pierwszej drużynie miejsca się nie dostaje za darmo.

Nadspodziewanie udany występ zaliczył za to Łasicki. Mimo to podtrzymuje swoją opinię, że Wisła zimą nie powinna przedłużać z nim kolejny raz kontraktu. Klub potrzebuje jeszcze lepszego i mniej kontuzjogennego zawodnika.

Podsumowując - Wisła zagrała świetny mecz, pełen energii, odwagi i jakości. To był pokaz piłki, którą chce się oglądać: ofensywnej, dynamicznej, z dominacją nad rywalami. Teraz przed zespołem przerwa na mecze reprezentacji - doskonały moment, by złapać oddech i przygotować się na kolejne spotkania. Oby przyniosła powrót Bozicia do kadry i - oby na stałe - przeniesienie Sukiennickiego do rezerw, gdzie aktualnie jest jego właściwe miejsce.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując