wolfy napisał(a):

Ale to nie jest puerwszy raz i mógłby coś z tym zrobić.
Druga sprawa że Duda nawet nie wyskoczył żeby spróbować przeszkodzić Fereitagowi. I to też nie jest pierwszy raz.
Przez to zremisowaliśmy mecz w którym dominowaliśmy i sami zmusiliśmy się do rozpaczliwych ataków.
Wbrew bajkom niektórych o wielkiej Wieczystej - był to klasyczny mecz z murarzami, z klasycznym przebiegiem, z bramkarzem rywala broniącym wszystko i frajerską stratą bramki włącznie.
Wiele z murujących drużyn było zresztą groźniejszuch niż oldboye Kwietnia.
|
To nawet ciężko nazwać autobusem bo dość często wjeżdżaliśmy w pole karne jak w masło.Ja bym to nazwał rozpaczliwą obrona która w połączeniu z naszą pierdołowatością pod bramką dała taki a nie inny rezultat.No i jeszcze ten Mikułko czy jak mu tam.
Straciliśmy dwa punkty...