I jeszcze jako ciekawostka... opinia chata gtp o naszej drużynie

. Jarosław powinien sobie poczytać...
Wisła buduje swoją tożsamość na dominacji, czyli graniu ofensywnie, przy wysokim posiadaniu piłki, z dużą liczbą podań i kontrolą rytmu meczu. Problem polega na tym, że:
Brak jakości piłkarzy do takiej gry
W Ekstraklasie Wisła kiedyś mogła dominować, bo miała piłkarzy o ponadprzeciętnych umiejętnościach.
Teraz w I lidze próbuje grać podobnie, ale rywale są bardzo dobrze przygotowani taktycznie i fizycznie, a Wisła nie ma aż takiej przewagi indywidualnej, żeby rozbijać niską obronę.
Jednostronność taktyczna
Gdy Wisła prowadzi grę, wygląda przyzwoicie.
Ale kiedy przeciwnik "odda piłkę" i czeka w niskim bloku, Wisła często ma problem ze stwarzaniem klarownych sytuacji.
Jeszcze gorzej bywa, gdy to Wisła musi bronić się nisko, bo zespół nie jest zbalansowany pod kątem defensywy.
Fazy przejściowe (transition game)
W ataku - obrona: po stracie piłki Wisła ma duże problemy z reakcją pressingową i ustawieniem.
Przeciwnicy często strzelają gole właśnie po kontrach, bo Wisła zostawia dużo wolnych przestrzeni między liniami.
Brak "planu B"
Najlepsze drużyny w I lidze potrafią zarówno zdominować przeciwnika, jak i zagrać pragmatycznie, jeśli wymaga tego sytuacja.
Wisła zbyt często gra "swoje", nawet jeśli okoliczności (np. wynik, przeciwnik, warunki meczu) tego nie uzasadniają.
To powoduje, że Wisła wygląda efektownie w meczach, gdzie kontroluje tempo i rywal jej "pozwala" grać piłką, ale w spotkaniach trudnych, fizycznych, z przeciwnikami nastawionymi na kontrę â traci punkty. I to właśnie te "gubione punkty" sprawiają, że mimo potencjału i zasobów klub nie potrafi awansować.
�� Można więc powiedzieć, że Wisła trochę "utknęła między tożsamością a realiami", chce grać jak dawniej, ale nie ma do tego pełnych zasobów kadrowych.
Dlaczego Wisła ma kłopot z "planem B"?
Profil transferowy
Wisła celowo ściąga zawodników technicznych, "piłkarskich", którzy dobrze czują się w grze przy piłce: skrzydłowych lub ofensywnych pomocników nastawionych na kreatywność, środkowych obrońców lub "szóstki", które wolą wyprowadzać niż odbierać.
Tacy gracze świetnie wyglądają w systemie dominującym, ale kiedy trzeba "zaparkować autobus" czy gonić rywala bez piłki- ich wartość dramatycznie spada.
Brak fizyczności i balansu
W wielu meczach I ligi kluczowe są: siła, pressing, pojedynki fizyczne.
Wisła ma piłkarzy, którzy w takich realiach wyglądają gorzej, bo nie mają "silnego kręgosłupa" (twardych stoperów, defensywnego pomocnika w typie "pitbulla").
To oznacza, że gdy musi bronić się nisko, zespół pęka w środku pola i daje się łatwo kontrować.
Tożsamość klubu
Władze i trenerzy Wisły chcą, żeby drużyna grała atrakcyjny futbol, bo to pasuje do historii klubu i oczekiwań kibiców.
"Plan B" polegający na grze bez piłki, długich wykopach i nastawieniu się na kontrę byłby w sprzeczności z tym, jak Wisła chce być postrzegana.
Problem: żeby grać jak w najlepszych latach, trzeba mieć zawodników jakościowo zbliżonych do tych z tamtego okresu.
Jednowymiarowość jako konsekwencja
Skoro kadra jest budowana pod jeden styl, to gdy ten styl nie działa, Wisła nie ma narzędzi, żeby zmienić obraz gry.
W praktyce wygląda to tak: jeśli Wisła nie kontroluje meczu przez posiadanie, traci nie tylko skuteczność w ataku, ale i stabilność w obronie.
Czy da się to naprawić?
Taktycznie: można wprowadzać mikro-dostosowania, np. czasem zejść niżej pressingiem, zagęścić środek pola, grać szybciej w ataku pozycyjnym. Ale to wciąż będzie wariacja na temat "planu A", a nie zupełnie inny plan.
Kadrowo: dopiero zbudowanie bardziej zbalansowanej drużyny (kilku graczy typowo fizycznych, mobilnych, dobrze pracujących w defensywie) dałoby możliwość posiadania realnego "planu B".
Czyli odpowiadając wprost:
�� Dzisiejsza Wisła praktycznie nie może mieć "planu B", bo jej piłkarze są sprofilowani tylko do gry przy piłce. Każda próba grania inaczej oznacza, że wielu z nich traci 40-50% wartości.