|
Wisła - Odra i znowu deja vu. Wróciła stara, dobrze nam znana Wisła, która odbija się od betonu rywala jak od ściany i pozwala mu punktować po kontrach. Ile razy już to oglądaliśmy - wolne tempo, brak pomysłu, żadnego planu B trenera Jopa. Jak przeciwnik ustawia autobus, to my gramy w cykora na własnej połowie, a Jop zamiast reagować, patrzy na zegarek i czeka na sześćdziesiątą minutę. W tym meczu znowu nie było ani szybkiej gry, ani strzałów z dystansu, ani odwagi w podejmowaniu ryzyka - za to strat od groma. I widać wyraźnie, że fizycznie wyglądamy gorzej niż na początku sezonu, co jeszcze bardziej utrudnia rozbijanie takiego bloku jak Odra i prowadzenie dynamicznego ataku pozycyjnego.
Nie da się też uciec od oceny poszczególnych piłkarzy. Broda zrobił swoje czyli zawalił. Pierwszy gol to podręcznikowe pokazanie, że on na przedpolu to zawsze mina podłożona pod własną drużynę. Przy drugim też mógł zareagować lepiej. Biedrzycki? Okej, strzelił bramkę, ale cała reszta to już mizeria. Najwolniejszy na boisku, na kontrę nie zdąży, prawego obrońcy nie zaasekuruje - idealny fundament pod to, by każdy szybki rywal czuł się przy Reymonta jak na sprincie w sparingu. Krzyżanowski tym razem bez rażących błędów, ale za to kompletnie bez ofensywnego wkładu. A w taktyce Jopa boczni obrońcy to klucz, więc jeśli jeden z nich daje zero do przodu, cała koncepcja siada.
Z pozytywów: warto podkreślić zmianę Dudy. Owszem, cudotwórcą nie był, ale zagrał lepszy mecz niż Igbekeme, wprowadził trochę ożywienia. Tak, brakło mu prostopadłych piłek i uderzeń z dystansu, ale wyglądał przyzwoicie. Carbo tym razem przeplatał świetne odbiory prostymi stratami. Igbekeme zbyt skupiony na defensywie, zmarnował szansę na zostawienie po sobie mocniejszego śladu. Żal, że nie grał Omić, bo może wniósłby coś do rozegrania piłki. Podobno potrafi to robić. Kuziemka - piękny gol na 2:2, ale poza tą akcją za mało jak na jego możliwości.Duarte rozczarował, zmarnował stuprocentową sytuację. Rodado znów zostawiony sam sobie, bez należytego wsparcia, dlatego to też nie był jego najlepszy mecz, był za to odcięty od podań.
Na osobne słowo zasługuje Lelieveld. Dopóki miał siły, jego gra była cenna. To piłkarz, który w pierwszej kolejności szuka podania do przodu, nawet ryzykownego, które może zdynamizować akcję, zamiast bezpiecznie klepać do boku czy do tyłu. I to jest ogromna wartość, bo w tej drużynie takich reakcji brakuje. Szkoda tylko, że fizycznie siadł zbyt szybko, bo widać było, że próbuje brać ciężar gry na siebie.
I tak docieramy do sedna - zbyt krótka ławka pod względem jakości. Królewski po raz kolejny zrobił źle zbilansowaną kadrę i zamiast sprowadzić dodatkowego wartościowego skrzydłowego i drugiego napastnika, zrezygnował z Zimmermana i ograniczył do sprowadzenia pod koniec okna jednego Bozica. Efekt? Brak jakiegokolwiek sensownego zmiennika na boki i dla Rodado. To był duży błąd, co już teraz widzimy. Nad nie sprowadzeniem sensownego bramkarza, tylko bezmyślnym przedłużaniu kontraktów Brodzie i Cziczkanowi już nie będę się pastwił.
Podsumowując - znowu pokazaliśmy wszystkie stare grzechy: wolne tempo, brak planu B, słaby bramkarz, dziurawą kadrę i brak jakościowych zmienników. I wbrew hurraoptymistycznym okrzykom po pierwszych kolejkach - awans wcale nie jest przesądzony. Z takimi błędami, z takim Brodą w bramce i z tak płytką kadrą, jeszcze niejeden raz się potkniemy. I wtedy obudzimy się z ręką w nocniku, bo znowu Królewski spartolił fundamenty.
Ostatnio edytowane przez Markus : 14.09.2025 o godz. 10:42.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|