Karherop napisał(a):

|
Gdyby dzis Duda wyszedl w 1 skladzie to zapewne byśmy wygrali. Igbekeme poza spowolnieniem i stratami nie pokazal nic.
|
Taka ciekawostka z zeszłego sezonu. James zadebiutował z Kotwicą, przez następne 12 meczy regularnie był odpowiedzialny za ogólnie pojętą ósemkę grając z reguły przed Carbo. Wyjątkiem był chyba tylko mecz z Tychami gdzie grał 6 w zastępstwie Carbo. Zrobiliśmy w tych 12 meczach średnią 1,66 punktu. W połowie rewanżu z ŁKSem został zdjęty i poza jednym wyjątkiem - 45 minut w barażu, do końca sezonu nie pojawił się na boisku jako środkowy pomocnik grający wyżej niż 6 w sytuacjach kiedy interesowało nas otwarcie wyniku, albo musieliśmy wynik gonić. Kiedy pojawiał się z Carbo to były momenty gdzie zabijaliśmy grę dwoma szóstkami broniąc korzystnego wyniku, albo w ogóle wychodziliśmy na mecz niekoniecznie stawiając sobie za priorytet otwarcie wyniku. Tu dobrym przykładem jest rewanż z Tychami. W tych 16 spotkaniach, gdzie sztab ewidentnie zaczął minimalizować wpływ Igbekeme na grę do przodu zwłaszcza w tercji ataku, unikając jak ognia wstawiania go powyżej 6 zrobiliśmy średnią 2,06.
Powiedzmy, że ze względu na repre Dudy jestem w stanie zrozumieć dlaczego wyszedł na starterze, ale naprawdę chciałbym go w nim widzieć jak najrzadziej, a najlepiej w ogóle. Wydaje się, że plan na ten mecz wbrew pozorom był, bo skoro zaczęliśmy z Igbekeme to raczej priorytetem w pierwszej połowie było zagrać na zero z tyłu, a niekoniecznie otworzyć wynik. Wyszło inaczej. Pominę Brodę, bo napisano już wystarczająco, ale polecam sprawdzić po akcjach, z której strony straciliśmy ostatnie 4 bramki oraz przyjrzeć się na zachowania Lelivelda w tych sytuacjach. Nie neguję jego bardzo dobrego wkładu jeśli chodzi o grę do przodu, ale z tyłu chłop śmierdzi na kilometr nawet bardziej Szotem niż Jarochem. Bartoszowi zdarzało się zaliczyć wiatrak, przegrać pojedynek biegowy czy pójść "na raz" z różnym efektem. Julian teoretycznie nie popełnia takich błędów, ale kryje się za tym bardzo bierna gra właśnie w stylu Szocika. To tak z dedykacją dla wszystkich w kółko .......ących, że to nasza lewa obrona jest największym problemem.
Przed meczem wszyscy zwracali uwagę, że gramy z zespołem, który urwał punkty całej topce, a jego problemem jest robienie wyniku z zespołami teoretycznie słabszymi i stąd bierze się pozycja w tabeli. Typowy przykład pokręconej pierwszoligowej hierarchii. Środek gra świetnie z topką, ale traci punkty z dołem. Góra z reguły ogrywa dół, a o wyniku końcowym decyduje kto stracił mniej punktów ze środkiem. Chcąc myśleć o bezpośrednim trzeba w swoich meczach tą hierarchię burzyć jak najczęściej.
Smuga napisał(a):

Ciekaw jestem, czy nasi znów zapomnieli, jak grać z powodu upału.
A tak na poważnie...
|
Poważnie?
https://forumwisly.pl/showpost.php?p...&postcount=163
Na poważnie to polecam czytanie ze zrozumieniem. Po pierwsze nic tam nie ma o upale. Po drugie kwestia pogody nie jest tam jedynym czynnikiem, a tylko cegiełką w kompletnej dysfunkcji naszej gry do przodu. Wczoraj ofensywnie mimo wszystko wyglądało to zdecydowanie lepiej, zwłaszcza w drugiej połowie. Natomiast taka ciekawostka. Wiosną awans do baraży zapewniliśmy sobie serią pięciu wygranych na autobusy. Polecam sprawdzić wyniki.
2-1,1-0,2-1,2-1,1-0
No właśnie. W żadnym z nich nie straciliśmy więcej niż jednej bramki. Niekoniecznie nasza gra obronna była w tych spotkaniach jakaś zajebista, ale pamiętam, że w kilku z tych meczy broniący Letkiewicz dał coś ekstra. Bynajmniej nie twierdzę, że wstawienie Letkiego rozwiąże nasze problemy, ale za potocznym "przepchnięciem" niewygodnego meczu czasem kryje się dosłownie jedna interwencja GK z gatunku wyjął, a nie musiał. Wczoraj zdecydowanie tego zabrakło.