|
Jak patrzę na grę tego Muła w bramce to mnie ch.j jasny strzela.
Chłop jest przyspawany do linii, nie potrafi wychodzić z bramki, robi 2 kroki do przodu i się cofa. Zero dynamiki, życia w tej bramce. Czas reakcji żaden, rzuca się pół godziny do tych piłek, kładzie jak kłoda. Wybicia niecelne, często po autach. Każdy porządny strzał ląduje w siatce. Ku.wa on nawet nie ma wyglądu bramkarza. Stoi jakby w ogóle nie wiedział co się wokół niego dzieje, z tym tępym, wystraszonym spojrzeniem.
Poza tym nie wiem czy wyłapaliście co ten gość gadał u Ryszki. Po spadku podobno nie wyobrażał sobie, że to nie on będzie pierwszym bramkarzem. Gość, który przez całą karierę rozegrał 1 sezon w Chojniczance (!) i jakieś śladowe epizody u nas, nie wyobraża sobie, żeby nie był pierwszym bramkarzem Wisły. No ja pierdo.ę, niezłe mniemanie o sobie. Przy bramkach w Tychach wg. niego nie popełnił dużych błędów... Teraz cytat z wczoraj (Okiem Wiślaków na X) - Kamil Broda o straconych bramkach: ,,Zawsze jest niedosyt, ale widziałem pierwsze nagrania tych sytuacji i ciężko było zrobić w nich coś więcej."
No kur.a cyrk.
W tym programie u Ryszki powiedział jeszcze jedną, zastanawiającą rzecz. Na pytanie co sądzi o Bozicu, stwierdził, że w sumie to nie wie i musi mu się przyjrzeć. Naprawdę nie jest w stanie powiedzieć nic pozytywnego o koledze z zespołu, który na treningach oddaje pewnie dziesiątki strzałów w jego kierunku. Dziwne to.
Do tego tak jak piszecie, trener "gramy swoje i nie oglądamy się na innych", prezes " mamy skład na górną połówkę Ekstraklasy".
Ten klub to jest Benny Hill i Monthy Python w jednym.
|