wolfy napisał(a):

Ja to już kiedyś poruszałem, ale to na jakich kartofliskach grają młodzi w niższych ligach nie jest bez wpływu na ich rozwój. Trening to jedno, ale jak w 3/4 meczów nie możesz przyjąć piłki krótko bo podskakuje na wertepach to potem będzie to owocować w dalszych etapach kariery.
Ale napisz że tego czy tamtego zespołu nie powinni byli wpuścić na szczebel centralny ze swoim gównianym kretowiskiem - to jesteś ojkofobem 
Korzyścią dla zawodnika jest bycie na orbicie zainteresowania reprezentacji, dla klubu - potencjał sprzedażowy jeśli zacznie coś tam grać.
Niestety, wychodzi tutaj brak pokory kibiców Wisły i odklejona ocena potencjału naszych młodych. Wisła jest klubem pierwszoligowym, a jakby któryś zabłysnął na treningach to by pewnie zagrał.
Cierpliwości.
|
Boiska w okręgówkach dzisiaj są i tak o niebo lepsze niż 20 lat temu, nieraz jak się jedzie przez jakąś wieś chce się wyskoczyć z auta i włożyć palec w murawę

. Kartofliska to oczywiście jest problem, ale dużo bardziej patologiczny niż samo boisko. Ile razy na poziomie 1 ligi przed meczem z nami CELOWO źle przygotowywano murawę? To jest mentalna patologia, nie ważne jak byle przeszkodzić tym lepszym, ale broń Boże nie starać się samemu być lepszym, przecież przeszkadzaniem i utrudnianiem też raz na 10 uda się wygrać i to powinno nam wystarczyć. Tak jest w większości aspektów naszej rodzimej kopanej, jedna wielka PATOLOGIA. A półgłówki jak hejterek będą tych którzy te wszystkie patologie dostrzegają wyzywać od ojkofobów. A największym ojkofobem jest ten kto utrwala we własnym środowisku patologię i akceptuje minimalizm i brak ambicji, ale żeby to pojąć trzeba mieć coś w głowie, poza sieczką.
Co do młodzieżówki to trenerem jest tam teraz Brzęczek i dlatego nie mógł w pierwszym meczu wpuścić za dużo Wiślaków.