FraMat napisał(a):

A to ja to napisałem, czy Jop powiedział?
Nie rób fikołków.
W pewnym wieku moze to się skończyć ciężką kontuzją.
Mnie wystarczy.
Szukasz błędów Jopa tam, gdzie ich nie ma i wymyślasz sobie błąd w tym, że Jop pewnie nie wie kto jest bardziej gotowy do gry - Łasicki/Sukiennicki czy Giger/Omric.
Siedząc przed komputerem, twierdzisz, że Giger/Omric lepiej by się sprawdzili w Legnicy, bo ich kariera (?) tak twierdzi.
Typowy fikołek.
Pewnie lepiej by się sprawdził Brożek/Żurawski.
Tak twierdzę na podstawie ich wcześniejszej kariery.
|
Twoje wpisy to jest taki poziom abstrakcji, że nawet Lewis Carroll by tego nie wymyślił

Najpierw udajesz znawcę i tworzysz teorie o rzekomej "niegotowości Geigera", podczas gdy sam Jop wciągnął go tydzień temu do kadry. Potem, żeby bronić swojej bzdury, wyciągasz Brożka i Żurawskiego, jakbyśmy faktycznie jechali do Legnicy DeLoreanką z "Powrotu do przyszłości".

Przywoływanie ich jako kontrargumentu do obecnej sytuacji to jest poziom groteski, przy którym Monty Python wygląda jak dokument BBC
Geiger i Omric jeszcze parę tygodni temu normalnie biegali po boisku, a nie oglądali swoje stare bramki na VHS-ie w salonie.
To są realne opcje, które umiejętnościami i zastosowaniem dla drużyny w każdym momencie przewyższają Sukiennickiego i Łasickiego, a nie jakieś duchy z ery Cupiała. Ale Ty wolisz budować narracje z gatunku science fiction, że niby Jop jest nieomylny i robi to samo, co mówi. No błagam. To już nie analiza futbolowa, tylko kabaret - i to taki trzeciej ligi, gdzie konferansjerem jest Tygrys z Familiady.
Fakty są proste: Geiger tydzień temu był w kadrze, więc Jop sam uznał go za gotowego. To całkowicie rozwala Twoją teorię o "niezdolności do gry" oraz że to był powód, dla którego zabrakło go w Legnicy. I żeby było zabawniej - tuż przed zabraniem Albańczyka Nikaja do kadry na mecz ze Śląskiem Jop też opowiadał, że chłopak potrzebuje więcej czasu i nie jest gotowy. A parę dni później - bach, jest w osiemnastce. Więc jego słowa a jego czyny to dwie zupełnie różne sprawy. Różnica między deklaracją a rzeczywistością tak duża, że można by tamtędy autostradę poprowadzić.
Mówiąc wprost: Twoje "argumenty" to nie fikołek - to pajacyk na sprężynie. Skacze, kiwa się, robi miny, ale w gruncie rzeczy każdy widzi, że to tylko tandetna zabawka, której nie warto traktować poważnie.
