Nie gizmo, nie wystarczyło "obstawić 3 gwiazdeczek". Jak ktoś myśli że przez to wczoraj przegraliśmy to niech weźmie duży rozpęd i walnie łbem o ścianę.
Przede wszystkim nie dojechaliśmy fizycznie i tu jest ogromny znak zapytania. Jak to jest możliwe, że zespół ludzi, który do tej pory potrafił zabiegać przeciwnika przegrywa większość pojedynków fizycznych. Ze Śląskiem dwie bramki Wisła strzeliła bezpośrednio po odbiorach, były wyprzedzenia, udane pojedynki biegowe. Wczoraj to nas wyprzedzali i zabierali piłkę jak juniorom.
Dwa - dlaczego przestaliśmy grać bezpośrednią piłkę do przodu tylko znowu gra po obwodzie. Ok, wiadomo, że Miedź postawiła świetny pressing ale to nie tłumaczy wszystkiego.
Przy pierwszej bramce najbardziej chyba zawinił zupełnie bierny Lelieveld który strasznie "przyjaroszył".Broda nie sięgnął, ale pisanie o tym, że taki strzał każdy powinien wyjąć to znowuż jakaś kolosalna głupota. Przecież to było z 3-4 metry od linii pola karnego. To co, nikt nie strzela zza 16stki, bramkarze wszystkie strzały łapią? No bez jaj. Facet z Miedzi był nieatakowany na 20-22 metrze i tyle, miał pół godziny na wybranie sobie rogu i złożenie się do uderzenia.
Lepszy taktyk obejrzałby mecz jeszcze i popatrzył na ustawienia w małych strefach, bo nieraz mimo teoretycznej naszej przewagi liczebnej w danym sektorze boiska zawodnicy miedzi znajdowali dziury gdzie stali kompletnie niepilnowani, nieraz raptem 20-25 metrów od naszej bramki. Oni skutecznie zamykali takie małe przestrzenie, myśmy im otwierali autostrady.