|
Tak coś czułem, że w Legnicy będą problemy i wcale się nie pomyliłem, drużyna złożona ze starych, ligowych wyjadaczy prezentująca bardzo surowy, aczkolwiek skuteczny futbol, dodatkowo ten teren i ten stadion kompletnie nam nie sprzyja. Już od samego początku było czuć smród, że to nie będzie takie wesołe granie jak ze Śląskiem, Zniczem albo ŁKS-em tylko tamci mieli na nas pomysł, swoją drogą to zaobserwujcie przy drugiej bramce zachowanie Kutwy, do tej pory go mocno chwaliłem ale ten powrót jakimś takim truchcikiem albo na pół-gwizdka to można było się spodziewać, że zaraz coś nam strzelą, kompletnie zawalona asekuracja, jak już ciśniemy rywala z większością zawodników na jego połowie to w taki sposób najłatwiej jest się nadziać na utratę bramki, wyszła szybka kontra, opieszałość naszych zawodników przy powrocie i pozamiatane. Od czego w tej sytuacji byli rezerwowi, którzy mieli mnóstwo enegii i sił, tam powinni lecieć jak do pożaru.
Przy pierwszej bramce zdecydowanie wina Brody przede wszystkim, ale też tego kto krył tego Miocia, jak widać pod Miedź Legnicę to trzeba jakąś specjalną taktykę wymyślić i krycie tych zawodników w obrębie 16-20-25 metra, bo ostatnie trzy mecze to głównie w ten sposób nam ładują bramy, bo mają trochę wolnego miejsca i przestrzeni i wystarczy kopnąć w światło bramki i z tej odległości im wpada.
|