|
Nie będę pastwił się nad tymi, którzy byli na boisku - według mnie mecz przegrał ten, który stał przy bocznej linii. Wszyscy wiedzieliśmy, jak będzie wyglądało to spotkanie, bo od czterech lat jesteśmy w tej lidze i podobnych meczów zagraliśmy na pęczki. Niestety, nie potrafimy wyciągnąć żadnych wniosków, niezależnie od graczy którzy akurat noszą naszą koszulkę. Z czego to wynika? Wydaje mi się, że jesteśmy po prostu próżni. Pomimo kilku lat spędzonych w I lidze nam nadal wydaje się, że to tylko przypadek i dobra okazja do tego, aby nauczyć jakichś wieśniaków, jak się gra w prawdziwą piłkę. "Krakowską" piłkę. Wydawałoby się, że powinniśmy już się czegoś nauczyć, nabrać trochę pokory, ale nie my nadal idziemy w zaparte i udajemy, że to wszystko był wypadek przy pracy.
W odróżnieniu od nas Miedź zna swoje miejsce w szeregu. To było oczywiste dla każdego, kto śledzi nasze poczynania w ostatnich latach, że legniczanie ustawią autobus 40 metrów od swojej bramki i będą liczyli na kontry. Co jak co, ale piłkarzy mają do takiej taktyki dobranych idealnie. A my? Posłusznie, jak baranki, daliśmy się wciągnąć w taką grę. Kopaliśmy od prawej do lewej, bez pomysłu i właściwie bez szans na przebicie się przez obronę rywali. Niestety, nasi piłkarze byli bezradni, ponieważ taktyka na ten mecz nie miała prawa się udać.
Co można było zrobić inaczej? Pokonać rywali ich własną bronią. Ludzie, to przecież oni grali u siebie. To oni mieli przed tym meczem 11 punktów straty do naszej drużyny. Trzeba było oddać im pole gry, wciągnąć na swoją połowę, tak aby pomyśleli, że mogą nas zepchnąć do obrony, i pokarać 2 - 3 kontrami, tak jak to robiliśmy wcześniej. Ale nie to by nie pasowało do naszego piłkarskiego DNA.
Druga połowa to już akurat popis trenera Niedźwiedzia. On dobrze wiedział, że Jop ustawi drużynę pod odrabianie strat i z premedytacją skontrował, wypychając swoich piłkarzy dużo dalej od własnej bramki. To kompletnie zniweczyło plany naszego trenera, który zapewne liczył na to, że Miedź będzie dalej siedziała na swojej połowie, licząc na to, że uda się jakoś ten wynik dowieść. O ile w pierwszej połowie nasi piłkarze nie bardzo wiedzieli, co mają robić, to w drugiej byli już kompletnie bezradni.
Pozostało tylko mieć nadzieję, że ta lekcja pokory nie przerodzi się w kryzys. Zgadzam się z przedmówcami, że takie wpadki zdarzają się nawet dużo lepszym drużynom od naszej, więc ten jeden mecz nie zmienia faktu, że zaliczyliśmy świetny start. Osiemnaście punktów po siedmiu meczach każdy wziąłby przed sezonem w ciemno.
Co do trenera Jopa - nadal ma u mnie pełne wsparcie, chociaż ten mecz powinien wyglądać inaczej, biorąc pod uwagę jego doświadczenia z poprzedniego sezonu. Liczę na to, że w końcu znajdzie swój sposób na granie z drużynami takimi jak dzisiejsza.
Ostatnio edytowane przez maumau : 29.08.2025 o godz. 23:52.
|